Hokeiści przegrywają z Węgrami, lecz trener nie wpada w panikę

Hokej. Polska - Węgry 2:4. Na dziesięć dni przed mistrzostwami świata I Dywizji Polska przegrała u siebie z Węgrami, co się jeszcze w historii nie zdarzyło. Na dodatek na mistrzostwa może nie pojechać najlepszy po Mariuszu Czerkawskim napastnik - Leszek Laszkiewicz.
- Ciągle boli mnie głowa, robi mi się ciemno przed oczami. Wróciłem do Krakowa na kompleksowe badania - opowiadał ze smutkiem Laszkiewicz, który miał wcześniej problemy żołądkowe. - Brzuch już mnie nie boli, zrobiłem badania, wszystko jest w porządku. Z głową jest gorzej, bo prześwietlenie wykazało, że mam zajęte zatoki. Zagrożenie, że nie będę mógł jechać na mistrzostwa, jest naprawdę duże.

Wcześniej przez problemy zdrowotne i rodzinne z przygotowań wypadli napastnicy Adrian Parzyszek, Jacek Płachta, Michał Woźnica i bramkarz Arkadiusz Sobecki. Trener Rohaczek czeka jeszcze na jednego, za to istotnego zawodnika - Czerkawskiego z Boston Bruins. Napastnik z NHL dołączy do ekipy dopiero na dwa dni przed pierwszym meczem na MŚ (przeciwko Estonii), gdy kadra będzie ćwiczyła już na lodowisku w Tallinie.

Największym pozytywem rywalizacji z Węgrami jest... Arena Sanok. Nowoczesna hala na trzy tysiące widzów to obiekt na miarę XXI wieku. - Drugoligowy KH Sanok będzie miał wspaniałe warunki, a my się musimy mordować w przestarzałym blaszaku - z zazdrością w głosie komentowali hokeiści mistrza Polski ComArchu/Cracovii, których aż siedmiu ma szansę wyjechać na MŚ. Obiekt kosztował 22 mln zł.

Mimo porażki nikt w polskim obozie nie wpada w panikę. Rozluźniony trener reprezentacji Rudolf Rohaczek zwraca uwagę, że w sparingach wynik jest sprawą drugorzędną, a liczy się przede wszystkim przećwiczenie wszystkich wariantów. Tezę tę potwierdza skład na wczorajszy mecz: odpoczywali najlepsi obecnie bramkarze Rafał Radziszewski i Tomasz Wawrzkiewicz oraz środkowy napastnik pierwszej piątki Damian Słaboń.

- Naprawdę po raz pierwszy Węgry wygrały w Polsce? - nie dowierzał kanadyjski trener Węgrów Pat Cortina. - Co z tego, że wygraliśmy, to przecież o niczym nie świadczy. Po prostu strzeliliśmy trzy szybkie gole, bo tak się mecz ułożył. Polska jest lepsza.

- Nie ma siły, Węgrom forma przyszła zdecydowanie za szybko. Jeżdżą stanowczo za szybko, przecież mistrzostwa są dopiero za jedenaście dni - dowodził Martin Voznik, na co dzień kapitan Cracovii. Wczoraj najlepiej spisała się jego formacja, złożona z czterech krakowian i najlepszego obrońcy GKS-u Tychy Sebastiana Gonery. Strzeliła obie bramki.

- Cierpliwości, nasza forma przyjdzie w sam raz na mistrzostwa świata - przekonuje inny "Pasiak" Piotr Sarnik, który został wczoraj uznany za najlepszego zawodnika w polskiej ekipie. - Teraz mamy w nogach treningi na nartach biegowych - dodaje Voznik. - Żaden z nas nie opanował techniki jazdy na biegówkach, takie treningi kosztowały nas więc sporo sił.

Martin zwraca uwagę, że po siłowych treningach drużyna w nowym składzie nie stanowi jeszcze kolektywu. - Na dodatek graliśmy za bardzo indywidualnie, bo każdy się chciał pokazać trenerowi - wiadomo, trwa rywalizacja o miejsce w ostatecznym składzie na mistrzostwa - uzasadnia Voznik. - W Tallinie będzie dużo lepiej. Zagramy spokojnie, od tyłu. W Sanoku przed własną publicznością chcieliśmy zagrać ofensywnie i... Węgrzy nas skontrowali trzy razy.

Rudolf Rohaczek sprawdził wszystkich bramkarzy. Najlepsze recenzje zebrał Rafał Radziszewski. Pat Cortina: - Macie bardzo dobrego bramkarza. Chodzi mi o tego, który bronił w pierwszej połowie pierwszego meczu.

"Radzik" jako jedyny zachował czyste konto i poziomem dorównał świetnym Węgrom Krisztianowi Budaiowi i Levente Szuperowi. Numerem dwa naszej bramki zdaje się obecnie Tomasz Wawrzkiewicz, a za nim jest Tomasz Jaworski, który ma na sumieniu pierwszego gola środowej konfrontacji (wybicie krążka przed siebie).

Do piątku biało-czerwoni będą trenować w Krynicy. Po świątecznej przerwie odlecą do Paryża na dwumecz z Francją (18-19 kwietnia), a stamtąd prosto do Estonii.

Polska2
Węgry4
Tercje: 0:3, 1:0, 1:1

Bramki: 0:1 Peterdi (5.), 0:2 Fiel (13.), 0:3 Vas (14.), 1:3 Voznik (30. Dulęba), 1:4 Tokaji (53.), 2:4 M. Piotrowski (55. Dulęba w przewadze).

Polska: Jaworski - B. Piotrowski, Sokół, Różański, Garbocz, Podlipni - Dulęba, Gonera, Sarnik. Voznik, M. Piotrowski - Śmiełowski, Kłys, Proszkiewicz, Kolusz, Bagiński - Piekarski, Noworyta, Drzewiecki, Biela, Łopuski.

Sędziował: Krzysztof Rzerzycha z Krakowa. Kary: 6 oraz 20 min. Widzów 2,8 tys.

Skomentuj:
Hokeiści przegrywają z Węgrami, lecz trener nie wpada w panikę
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz