Zmiany w kadrze ŁKS

Jarosław Piątkowski wiosną nie będzie grał w drużynie z al. Unii.


W ramach rekompensaty za transfer Pawła Golańskiego, Kolporter Korona Kielce przekazał do ŁKS Aleksandra Radunovicia i Swetosława Barkaniczkowa oraz wypożyczył Piątkowskiego. Zawodnik, który nie mógł wywalczyć miejsca w podstawowym składzie beniaminka ekstraklasy stał się jednym z liderów zespołu z al. Unii. Łącznie (w II lidze i Pucharze Polski) wystąpił w 14 meczach, zdobywając pięć goli. Nic dziwnego, że łódzcy trenerzy chcieli go zostawić. - Korona podejmie decyzję po zakończeniu rundy w ekstraklasie - zapowiadał Daniel Goszczyński, sponsor ŁKS. - Chcemy, by Piątkowski został.

Okazało się jednak, że trenerzy kieleckiej drużyny chcą, by Piątkowski trenował z nią zimą i dopiero gdyby nie zmieścił się w kadrze pierwszoligowej, ewentualnie wrócił do ŁKS. Na To nie zgodził się Wiesław Wojno.

Co na to Piątkowski? - Nigdy nie ukrywałem, że gra w ekstraklasie jest moim marzeniem - powiedział wczoraj "Gazecie". Dziś ostatni raz będzie trenował na stadionie przy al. Unii, a po południu pożegna się z kolegami podczas uroczystego spotkania. - Nie ukrywam, że z żalem opuszczam Łódź, ale zostałem wypożyczony tylko do końca rundy jesiennej - mówi.

- To źle, że Jarek żegna się z ŁKS w chwili, kiedy walczymy o awans do ekstraklasy - mówi Zdzisław Leszczyński, kapitan drużyny.

Nie ma szefa

Tyle samo bramek co Piątkowski zdobyli w rundzie jesiennej Arkadiusz Mysona i Vuk Sotirović. Nie jest jednak pewne, czy obaj zostaną w zespole z al. Unii. Mysonę kuszą kluby ekstraklasy, a Sotirovicia Kujawiak Włocławek. Serb zagrał już nawet w sparingu tej drużyny ze Zdrojem Ciechocinek (zdobył nawet gola). - Jeżeli nie będę miał pewnego miejsca w ataku ŁKS, odchodzę - zapowiada Sotirović.

To nie koniec zmartwień trenera Wojny, bo odchodzić chcą też Adam Centkowski (kończy mu się w grudniu kontrakt planuje wyjazd do Niemiec), Tomasz Jodłowiec (ma ofertę ze Szczakowianki Jaworzno), Sławomir Kamiński i Michał Łochowski (wiosna mają występować w Stali Głowno).

Wojno zapowiada, że żaden piłkarz nie odejdzie z ŁKS, jeżeli na jego miejsce nie zostanie sprowadzony ktoś nowy. Ale po części ełkaesiaków widać niestety zniechęcenie. Powodem jest brak pieniędzy w klubie. - Nie ma szefa, nie ma dutków - mówi jeden z graczy. Inni są rozżaleni, że nie otrzymali całej premii za punkty zdobyte w rundzie jesiennej. - Opóźniania wprawdzie nie są duże, ale denerwuje nas to, że nikt z nami na ten temat nie rozmawia - dodają.

Ostatni test

Dziś o godz. 12 na sztucznym boisku Szkoły Mistrzostwa Sportowego przy ul. Milionowej ŁKS zmierzy się ze Stalą Głowno. Na ostatni w tym roku sparing zaproszono pięciu nowych graczy Kolejny raz będzie testowany napastnik Pelikana Łowicz 21-letni Michał Rozkwitalski. - To ciekawy zawodnik o dobrych warunkach fizycznych. Do tego ma silne uderzenie z lewej nogi - chwali piłkarza Wojno. Jego zdaniem Rozkwitalski jest bliski podpisania kontraktu z klubem z al. Unii, ale dopiero w styczniu, po powrocie drużyny ze zgrupowania w Szamotułach.

Innym kandydatem do gry w ŁKS jest Sebastian Kęska (Świt Nowy Dwór Mazowiecki), który ma zająć miejsce Piątkowskiego. - Piłkarz na tę pozycję jest nam niezbędny - twierdzi szkoleniowiec. - Takich graczy jak Sebastian nie wypada testować.

Kęska ma także propozycję z Cracovii.

Na razie upadła sprawa pozyskania Piotra Ussa z Piasta Gliwice. - Znam go doskonale, bo pracowaliśmy wspólnie w Chrobrym Głogów. Ale teraz szukamy lepszych graczy - dodaje Wojno. - Mogę ujawnić, że rozmawiamy z takimi zawodnikami - zapewnia.

Terminarz