W Zagłębiu Lubin szykują się zmiany kadrowe

Piłka nożna. Po zakończeniu rundy jesiennej w Zagłębiu należy się spodziewać wielkich zmian kadrowych. - Potrzebuję dwóch, trzech dobrych piłkarzy, a nie wywrotki przeciętniaków - deklaruje Franciszek Smuda. Dlatego zimą z Zagłębia piłkarze będą przede wszystkim odchodzić
Trener Smuda będzie szukał na pewno obrońców. Mimo że latem do klubu przyszło wielu nowych graczy defensywnych, szkoleniowiec Zagłębia wciąż ma najwięcej pretensji właśnie do postawy obrony. O miejsce w zespole może być spokojny Stasiak, bo Smuda będzie na niego stawiał. Na prawej obronie pozycja Kłosa także jest dość silna, ale nie ma on zmiennika. Na lewej gra Kalousek, ale trener lubinian na pewno będzie chciał wzmocnić tę pozycję. Co ciekawe, także Drażen Besek szukał stopera i lewego obrońcy, ale sprowadzonych przez niego Eapa i Kristicia Smuda nie widzi w zespole. Pewni swej przyszłości nie mogą być też Pokorny i Alunderius, bo jeśli zostanie sprowadzony kolejny stoper, to przynajmniej jeden z nich straci pracę.

Także w pomocy potrzeba uzupełnień. Andrzej Szczypkowski ma już 35 lat i choć nadal gra, to klub od dłuższego czasu rozgląda się za jego następcą. Wszelkie predyspozycje, by go zastąpić ma Grzegorz Bartczak. Na razie gra też Dariusz Jackiewicz, ale przede wszystkim dlatego, że nie ma dla niego alternatywy.

Do uzupełnienia jest też pozycja lewego pomocnika, która właściwie od dwóch sezonów nie jest obsadzona. W tej chwili stosunkowo udanie występuje tam Dawid Plizga, ale jest on raczej napastnikiem. W ataku jest w kim wybierać i to chyba jedyna formacja, która nie potrzebuje wzmocnień.

Tymczasem, w klubie jest tylu zawodników, że można stworzyć dwa zespoły z ławkami rezerwowych. To efekt licznych transferów, których na życzenie byłego szkoleniowca Drażena Beseka dokonano przed sezonem. Problem w tym, że nowy trener Franciszek Smuda - poza Chałbińskim i Plizgą - nie zamierza stawiać na graczy sprowadzonych przez chorwackiego poprzednika. Rozstania są więc nieuniknione.

- Do końca rundy wszyscy mają czas, żeby się pokazać, taka jest umowa między trenerem a zawodnikami - mówi prezes Zagłębia Jerzy Fiutowski. - Wprawdzie testujemy nowych piłkarzy, ale jest to takie sprawdzanie sygnałów, które do nas docierają, abyśmy kogoś nie przeoczyli. Sami nikogo konkretnego jeszcze nie szukamy. Czekamy na decyzje pana Smudy.

Ostatnio tak właśnie sprawdzani byli trzej Brazylijczycy i jeden Paragwajczyk. Zagrali w poniedziałkowym sparingu z Lechią Zielona Góra, który trzecioligowcy wygrali 4:3 (w ekipie Zagłębia grali piłkarze rezerwowi i testowani). Dwie bramki strzelił jeden z testowanych Brazylijczyków, ale Smuda nie pozostawiał po spotkaniu wątpliwości. - Nikt nie rzucił mnie na kolana. Oni mają jakieś możliwości, ale ja potrzebuję wzmocnień. Takich jak oni już tu kilku jest - tłumaczył. W sparingu zagrali m.in. wracający do zdrowia Sławomir Pach i Dawid Banaczek. Występ tego pierwszego Smuda skwitował krótko: - Na tle trzecioligowego rywala niczym specjalnym się nie wyróżnił.

Lista piłkarzy, którzy będą musieli odejść, jest bardzo długa. Najprawdopodobniej znajdą się na niej Madarić, który dostał swą szansę od Smudy, ale jej nie wykorzystał. Na jego miejsce najpewniej powróci z wypożyczenia do Górnika Polkowice Jakub Szmatuła. Odejdą Eap, Kristić, Żytko (w Canal+ Smuda mówił, że pozwolił temu ostatniemu zagrać z Amicą i był on najsłabszy na boisku). Należy się też spodziewać wypożyczenia Pawła Strąka.

Nowych pracodawców powinni szukać Piętka, Pach (niewykluczony powrót do ŁKS) i Salomoński. Z Lubina raczej na pewno wyjedzie też Brazylijczyk Gilcimar, który strzela bramki w czwartoligowych rezerwach, ale nie ma nawet szans, aby zasiąść na ławce rezerwowych pierwszego zespołu. Także Banaczek może mieć kłopoty z dalszym zatrudnieniem w Lubinie.

Jeśli Zagłębie pozyska środkowego pomocnika, wówczas także Dariusz Jackiewicz będzie mógł się pakować. Z kolei Brazylijczyk Serra, który z powodu kontuzji nie zagra do końca rundy wiosennej, raczej spokojnie poczeka na swoją szansę. Smuda przyznawał już, że to dobry piłkarz, który przydałby mu się w obronie.

O nowych kandydatach do gry w Zagłębiu wiadomo bardzo niewiele. - Trener wciąż przygląda się zawodnikom, których mamy - mówi Jerzy Fiutowski. - W tej sytuacji na ewentualną listę jego życzeń musimy poczekać, aż podejmie decyzje co do roszad w składzie. To, że do nich dojdzie, jest jednak bardzo prawdopodobne.

Niewykluczone, że Smuda sięgnie po Pawła Wojtalę, z którym już pracował jesienią 1996 roku w Widzewie. Grający ostatnio w Lechu Poznań obrońca był już kilka razy w Lubinie podczas meczów ligowych Zagłębia i rozmawiał z trenerem. Po ostatniej takiej wizycie panowie umówili się na telefon. Trener lubinian w prasie wypowiadał się też bardzo ciepło o pomocniku GKS BOT Bełchatów Łukaszu Gargule. Były gracz Polaru ma jednak ważny kontrakt w Bełchatowie i jego sprowadzenie do Lubina nie będzie tanie. Wśród kandydatów do gry w Zagłębiu wymienia się też Krzysztofa Gajkowskiego z Lecha. Wiadomo jednak, że rozmawiał on z działaczami Cracovii, ale także im nie będzie go łatwo pozyskać, bo trener Michniewicz nie widzi ponoć zespołu bez swego napastnika.

Na pewno działacze Zagłębia nadal będą penetrować rynek południowoamerykański i Bałkany. Smuda jednak zapewnia, że czasy, w których do klubu w jednym okienku transferowym trafiało wielu nowych piłkarzy, przeszły już do historii.

- Tak się nie buduje zespołu - mówi Smuda. - Trzeba znaleźć dwóch, trzech dobrych zawodników, wkomponować ich w zespół, a jak już się to stanie, to sprowadzić kolejnych dwóch. Ale na to trzeba czasu. Tak się tworzy i wzmacnia zespół - kończy Smuda.

Skomentuj:
W Zagłębiu Lubin szykują się zmiany kadrowe
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Terminarz