Krzysztof Warzycha nie zaangażuje się w działalność w Ruchu Chorzów

- Praca w szkółce piłkarskiej zajmuje mnie tak bardzo, że na działanie w Ruchu nie miałbym w ogóle czasu - tłumaczy Krzysztof Warzycha, dawny as Ruchu
Za każdy razem, gdy w Chorzowie pojawia się mieszkający na stałe w Grecji Warzycha, wraca temat jego zaangażowania się w zarządzanie Ruchem. Gdy pełnomocnikiem zarządu klubu ds. szkoleniowych został Edward Lorens, dobry znajomy piłkarza, pojawiły się opinie, że pomoc Warzychy dla "niebieskich" jest przesądzona. - To prawda, że dobrze znamy się z Edkiem. Można powiedzieć, że się przyjaźnimy. Potwierdzam, że rozmowy były, ale ich finał jest nadal odległy. Więcej, na dziś nie widzę możliwości, by zaangażować się w kierowanie Ruchem - mówi Warzycha.

Piłkarz po zakończeniu pełnej sukcesów kariery w Panathinaikosie zamieszkał na stałe w Atenach, gdzie prowadzi obecnie szkółkę piłkarską. - Szkolimy dzieci od lat sześciu do szesnastu. Praca w szkole pochłania tyle czasu, że na inne zajęcia nie mam już czasu - tłumaczy.

- Z wynikami "niebieskich" jestem jednak na bieżąco. Ruch gra nierówno. Potrafi wygrać z liderem, a ma problemy z pokonaniem zespołów z dołu tabeli. Musi ustabilizować formę i awans stanie się realny nawet w tym sezonie - podkreśla.

Czy jest szansa, że "niebieskim" pomoże w walce o powrót do elity Arkadiusz Warzycha, syn sławnego ojca? - Od tego sezonu gra w czwartej lidze, w małym klubie z Aten. Byłem na jego dwóch meczach, przed nim jeszcze dużo pracy - uśmiecha się tata.

Warzycha, który w czerwcu pożegnał się z chorzowskimi kibicami podczas benefisu na stadionie Ruchu, nadal myśli o zorganizowaniu podobnej imprezy w Grecji. - Termin jeszcze nie jest znany. Chciałbym, żeby w Atenach zagrał Ruch, ale niczego nie przesądzam - mówi.

Piłkarz podkreśla, że piłkarska Grecja jest teraz smutna. - Nikt się nie spodziewał, że Greków, aktualnych mistrzów Europy, może zabraknąć w finałach mistrzostw świata. Grecja cierpi, Polska się cieszy. Naszej drużynie życzę jak najlepiej. Liczę, że wyjdziemy z grupy - podkreśla.

Warzycha spędzi w Polsce tylko kilka dni, już w czwartek wraca do Aten.



Terminarz
  • Puchar Świata 2018/19