Jarosław Piątkowski: - Chcę z ŁKS wrócić do ekstraklasy

Dwaj pozostali gracze Korony - Aleksander Radunović i Swietosław Barkaniczkow - podpisali kontrakty definitywne z łódzkim klubem. 23-letni Piątkowski jest najmłodszy z tej trójki. Wszyscy mieli udział w awansie Korony do ekstraklasy. Bułgar rozegrał 12 spotkań, Serb 23, a Piątkowski 24. Tylko Polak zdobywał gole w poprzednim sezonie (po jednym w lidze i Pucharze Polski).

Jerzy Walczyk: Gdzie Pan zaczynał karierę piłkarską?

Jarosław Piątkowski: Jestem wychowankiem małego klubu Klimontowianki Klimontów. zaczynałem w A klasie, skąd trafiłem do Siarki Tarnobrzeg. Następnie zostałem zawodnikiem Korony Kielce, a na najbliższe pół roku zostałem wypożyczony do ŁKS.

Dlaczego odszedł Pan z Korony?

- Po awansie do ekstraklasy straciłem miejsce w podstawowym składzie, dlatego działacze postanowili mnie wypożyczyć do innego klubu. W Kielcach nabrałem doświadczenia, bo dość sporo nawet grałem. W łódzkim klubie poszukiwano prawego pomocnika i z chęcią przyjąłem ofertę. Wiem, że łodzianie chcą awansować do ekstraklasy, dlatego gra w takim zespole będzie dla mnie wyzwaniem.

Czyli będzie Pan się starał udowodnić trenerowi Ryszardowi Wieczorkowi, że się pomylił rezygnując z Pana.

- Na pewno będę starał się grać lepiej. Nie ukrywam, że moim marzeniem są występy w ekstraklasie. Zrobię wszystko, żeby wrócić tam jak najszybciej.

W łódzkiej drużynie ma Pan zastąpić Pawła Golańskiego, którzy odszedł właśnie do Korony.

- To będzie trudne zadanie, bo Pawła był uniwersalnym zawodnikiem. Grał nie tylko na prawej pomocy, ale też na stoperze oraz jako defensywny pomocnik.

Co jest pana atutem?

- Na pewno szybkość oraz dokładne dośrodkowania. Nie jestem piłkarzem często trafiającym do siatki, ale w poprzednim klubie miałem dość dużo asyst. Choć nie ukrywam, że potrafię też zaskoczyć bramkarza. W poprzednim sezonie udało mi się zdobyć widowiskowego gola w meczu z MKS Mława.

W sobotę przed Panem debiut i do tego w bardzo ważnym meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.

- Nie ukrywam, że będzie to trudne spotkanie, ale interesuje nas tylko zwycięstwo. Chcemy wygrywać, bo takiej ekipie nie wypada inaczej. ŁKS na ma zbyt udanego początku sezonu, ale taki jest sport. Nie wszystko można wygrać. W Nowym Dworze spodziewamy się kłopotów, bo Świt słynie z dobrej gry na własnym boisku. Pamiętam, że występując w Koronie mieliśmy ogromne kłopoty w Nowym Dworze Mazowieckim, ale udało nam się zremisować. Mam nadzieję, że podobnie będzie w sobotę.

W Łodzi będzie mieszkał Pan sam czy z rodziną?

- Na razie szukam mieszkania, ale kiedy znajdę przyjedzie do mnie żona z synkiem Oliwierem.

Terminarz