Sport.pl

Na pewno będzie mocno

Kryspin Kichler
16.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 17:11
A A A Drukuj
Finał Puchar Świat w Londynie, czyli najlepszy sprawdzian formy torowców przed igrzyskami. Kropkę nad "i" w ten weekend spróbuje postawić drużyna sprinterów Piasta Szczecin
Kamil Kuczyński
Fot. Piast Szczecin
Kamil Kuczyński
Przed torowcami 11 zawody w dwuletnim cyklu walki o punkty w ranking olimpijskim. To także symboliczne przetarcie welodromu olimpijskiego i ostatnie zawody PŚ w tym sezonie (po Astanie, Cali, Pekinie).

- Nawet nie wiem, jak okazać radość. Żadnej zmiany czasu, męczącej podróży - cieszy się Kamil Kuczyński z drużyny Piasta, która poprzednie zawody w Europie (ME) zakończyła z brązowym medalem. Tym razem o taki sukces będzie piekielnie trudno, ponieważ na zawody w Londynie ściąga cała kolarska śmietanka. Zwykle ma to miejsce podczas finału sezonu, czyli MŚ (w tym roku w kwietniu w Melbourne).

Sprinterzy po styczniowym PŚ w Pekinie trenowali siłę w Spale. Za to liderka kobiecej kadry Małgorzata Wojtyra (BoGo Szczecin) zrobiła sobie przerwę na zawody w Berlinie, gdzie zajęła 2. miejsce. Potem wszyscy ćwiczyli na zgrupowaniu w Pruszkowie, a tam dokuczało im zimno.

Kadrowicze do Londynu wylecieli dopiero we wtorek.

- Wystarczy czasu, by poznać tor. Nie sądzę, aby wymagał jakichś specjalnych umiejętności - twierdzi Damian Zieliński.

Start zawodów zbiegł się z obchodami tłustego czwartku. Z przecieków społecznościowych wiemy, że ekipa pań znalazła na to sposób i świętowała już... w poniedziałek. Wojtyra pojechała pewna swego - poznać tor i moc swoich rywalek. Niektórych z nich nie widziała od dawna.

- To dobry moment na sprawdzian formy z najlepszymi, będzie jeszcze czas, by poprawić mankamenty do najważniejszych imprez sezonu - mówi Wojtyra, która drugi rok z rzędu ma szanse na podium klasyfikacji generalnej PŚ w omnium.

Podobnie myślą sprinterzy, którzy mają ogromną szansę zdobyć kwalifikację na igrzyska właśnie udanym występem w Londynie. Polacy mają blisko 200 punktów więcej od goniących ich Holendrów. W przełożeniu na lokaty daje to 6-7 miejsc w bezpośredniej walce. Rywale musieliby wygrać zawody, aby szybko zniwelować różnicę. Jeśli zaś w ten weekend Polacy pokonają ich po raz kolejny, to wyjazd na kwietniowe MŚ w Australii będzie dla nich już tylko formalnością.

- Myślę, że jest to realny scenariusz, ale dusić będziemy do końca. Różnica jest spora, normalnie bym powiedział, że już mamy Londyn, ale... warto pokonać jeszcze raz Holendrów - mówi doświadczony lider składu Zieliński. Oprócz niego i Kuczyńskiego w składzie jest jeszcze Maciej Bielecki.

Swoją siłę będą chcieli pokazać gospodarze, którzy dawno nie wygrali żadnych zawodów, jak i Francuzi, którzy będą chcieli zdetronizować dominujących w tym sezonie Niemców (wygrali wszystkie zawody, w których startowali dokładając rekord świata w Cali). Swoją klasę będą chcieli pokazać również robiący spore postępy Rosjanie. Dobre 3., 5., 6. miejsca Polaków z tego sezonu będą ogromną niespodzianką.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się