Rozmowa z kołową PB Marcin Gigiel: Utrzymanie wciąż jest realne? Dorota Jakubowska: Wierzyć trzeba do końca. Wychodząc na parkiet, w każdym następnym spotkaniu, musimy walczyć o pełną pulę. Nawet jeśli na koniec sezonu zabraknie nam kilku punktów, to może się okazać, że któraś z wyżej sklasyfikowanych zespołów wycofa się z przyszłorocznych rozgrywek.
Czy trener Robert Nowakowski szykuje jakąś specjalną taktykę z Piotrcovią, którą prowadził przed przyjazdem do Szczecina? - Przygotowujemy się do tego meczu, jak do każdego innego - dokładnie analizujemy grę rywalek, oglądamy fragmenty ich wcześniejszych spotkań. Z pewnością opracujemy różne rozwiązania taktyczne pod kątem tego przeciwnika.
Kluczowa może być defensywa, czyli m.in. właśnie pani gra na środku obrony. - To prawda. I wiem, że czasem nawet aż za bardzo angażuję się w grę defensywną i później większą część spotkania muszę oglądać z trybun (śmiech ) [w meczu z KPR Jelenia Góra Jakubowska już w 26. minucie otrzymała czerwoną kartkę - red.].
Nawiązałem do obrony, bo w sobotę będziecie musiały zatrzymać m.in. Agatę Wypych - wielokrotną reprezentantkę Polski i liderkę zespołu z Piotrkowa. Nie obawia się pani tej rywalizacji? - Nie obawiam się rywalizacji z żadną zawodniczką. Gdybym bała się pojedynków z bardziej doświadczonymi piłkarkami, nie miałabym po co wychodzić na parkiet. W ekstraklasie jest wiele utalentowanych szczypiornistek i co tydzień mamy okazję do konfrontacji z nimi. W sobotę będziemy musiały powstrzymać cały zespół Piotrcovii, a nie tylko Agatę Wypych.
Powiew optymizmu przyniosły wasze dwa ostatnie mecze - z KPR i KSS Kielce przez większą część spotkań toczyłyście wyrównany bój. - To były bardzo podobne mecze. Grałyśmy dobrze w obronie i wyprowadzaliśmy skuteczne kontry. Do 45. minuty obu spotkań gra była bardzo wyrówna. W ostatnim kwadransie popełniałyśmy jednak zbyt wiele prostych błędów i rywalki nam odjeżdżały. Być może zabrakło koncentracji w kluczowych momentach, może nie starczyło sił.
W dwóch ostatnich spotkaniach w barwach Pogoni grały już zawodniczki pozyskane z ligi białoruskiej. Czy faktycznie są realnym wzmocnieniem drużyny? - Zdecydowanie tak. Natalia Kurianowicz świetnie gra w obronie, a Ola Piatrova wzmocniła naszą siłę ataku. Wcześniej bardzo brakowało nam zawodniczki, która potrafiłaby zdobyć bramkę rzutem z dystansu. Do drużyny dobrze wprowadziła się również Ania Jaszczuk, potrafiąca świetnie rozdzielać piłki na środku rozegrania. Dziewczyny bardzo nam pomagają na parkiecie.
Zakładając czarny scenariusz - będzie pani chciała zostać w Pogoni nawet po spadku? - Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym i nie chciałabym wybiegać tak daleko w przyszłość. Teraz priorytetem jest utrzymanie ekstraklasy w
Szczecinie.
Sobotni mecz rozpocznie się o godz. 17 w hali przy ul. Twardowskiego. Wstęp wolny