Porażka oczywiście cieszyć nie może, ale trzeba podkreślić fakt, iż gospodynie długo były dla mistrzyń Polski równorzędnymi rywalkami. Tak na dobrą sprawę o sukcesie krakowianek zadecydowały trzy ostatnie minuty trzeciej kwarty, kiedy to przyjezdne rzuciły 11 punktów, a straciły cztery i podwoiły swoją przewagę do 14 ,,oczek". Tym samym w ostatniej części spotkania kontrolowały przebieg
gry i nie pozwoliły brzeżankom na minimalne zniwelowanie strat.
Wcześniej jednak na parkiecie w hali przy ul. Oławskiej toczyła się zażarta walka niemalże kosz za kosz, a na początku drugiej odsłony brzescy kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia, albowiem ich ulubienice remisowały 20:20. Gospodynie grały bardzo odważnie, często dochodziły do sytuacji rzutowych i gdyby chociaż połowa z nich była celna, to na przerwę schodziłyby prowadząc. Warto wspomnieć również o tym, iż bardzo dobre zawody zagrały Amerykanki, które nie zważając na to, że klub im nie płaci, postanowiły wyjść na parkiet i pomóc swoim koleżankom z drużyny.
Odra Brzeg - Wisła
Kraków 59:80 (15:18, 15:19, 15:22, 14:21)
Odra: Kochubei 13, Starling 12, Żyłczyńska 11, Ellis 10, Małaszewska 5, Daniel 4, Kędra 2, Oses 2.