Kądzior jesienią był najlepszym zawodnikiem Jagiellonii w Młodej Ekstraklasie. Opiekun tej drużyny Wojciech Kobeszko wymieniał go jako pierwszego z piłkarzy, który powinien otrzymać szansę
gry w pierwszej drużynie. Zanosiło się jednak na to, że w ekipie z ekstraklasy 19-letni pomocnik nie zagra. Nie pojechał z nią na zgrupowanie do Cetniewa. Zresztą był blisko przejścia do II-ligowych Wigier Suwałki. Ostatecznie transfer nie doszedł do skutku.
- Z jednej strony nie wiedziałem, czy chcę odejść z Jagiellonii, gdyż wiadomo, że jestem jej wychowankiem. Chciałem się przebić do
kadry pierwszego zespołu i mieć możliwość trenowania z seniorami. Z drugiej strony studiuję na Akademii Wychowania Fizycznego w
Białymstoku i grając w Suwałkach miałbym problemy ze szkołą. Bardziej chciałem jednak zostać z tego powodu, że moje serce bije dla Jagiellonii i wolałem raz jeszcze spróbować swoich sił - mówi Kądzior w rozmowie z oficjalnym serwisem internetowym białostockiego klubu www.jagiellonia.pl.
- Byłem już jedną nogą w Suwałkach, ale postanowiłem jeszcze zostać w Jagiellonii. Dostałem szansę od trenera Tomasza Hajty i mam nadzieję, że wypadłem pozytywnie - dodaje pomocnik, który latem ubiegłego roku wraz z białostockim zespołem cieszył się ze zdobycia mistrzostwa Polski wśród juniorów.
Kto zdaniem Kądziora z młodych graczy białostockiego klubu powinien też trafić do pierwszego zespołu?
- Według mnie szansę trenowania z pierwszym zespołem powinien dostać Kamil Zapolnik, jesienią najskuteczniejszy zawodnik Jagiellonii w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy - uważa Kądzior i dodaje jakie są jego marzenia: - Jeżeli chodzi o ten rok to na pewno jest to debiut w ekstraklasie. W dalekiej przyszłości, może trochę nierealne marzenia, ale chciałbym zagrać w reprezentacji Polski i Realu Madryt.
Podczas Euro w pubach monopol tylko jednego browaru? Wymogi UEFA >>