Białostockie siatkarki meczem wyjazdowym w Mielcu ze Stalą rozpoczynają walkę w barażach o pozostanie w ekstraklasie. Czego przed sobotnią konfrontacją obawiają się zawodniczki AZS-u?
Rywalizacja między AZS-em, a Stalą będzie trwała do czterech wygranych spotkań. Zwycięzca awansuje do kolejnej fazy baraży, przegrany spada z ligi.
Białostockie siatkarki na pytanie kogo najbardziej obawiają się w drużynie rywalek odpowiadają niemal jednogłośnie. Rita Liliom - tę siatkarkę muszą powstrzymać, jeżeli myślą o zwycięstwie. Węgierska przyjmująca była jedną z najlepiej punktujących zawodniczek w rundzie zasadniczej w całej lidze. W rankingu punktowym zajmuje szóstą pozycję, dziesiąta w tym zestawieniu jest najlepsza z białostoczanek Dominika Sieradzan.
- Jeżeli Rita Liliom będzie miała słabszy dzień to będziemy mieli ułatwione zadanie. Ona bowiem w jednym spotkaniu potrafi zdobyć ponad 20 punktów - mówi białostocka libero Agata Durajczyk.
- Ritę Liliom znam z meczów reprezentacji i na pewno jest to dobra zawodniczka - ocenia reprezentantka Czech grająca w AZS-ie Lucie Muhlsteinova. - Uważam jednak, że jak złapiemy ją blokiem, podbijemy kilka piłek po jej atakach to nie będzie tak groźna i może też straci trochę zapał.
Na co natomiast zwraca uwagę trener Czesław Tobolski?
- Na desperacje. Zawodniczki z Mielca potrafią grać z wielkim zaangażowaniem i to jest ich duży atut - stwierdza szkoleniowiec AZS-u.