Sport.pl

Wrócę na właściwe tory już wiosną

Rozmawiał Mateusz Brzeźniak
15.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 17:53
A A A Drukuj
Dawid Kucharski Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta Dawid Kucharski
I LIGA PIŁKARSKA. Były kapitan młodzieżowej reprezentacji Polski, wyróżniający się w ekstraklasie obrońca, zawodnik szkockiego Hearts of Midlothian, od jesieni 2011 roku gracz Pogoni Szczecin. Dawid Kucharski, który nie ukrywa, że jego kariera mocno wyhamowała, chce zrobić wszystko, aby powrócić do dawnej dyspozycji.
Rozmowa z obrońcą Pogoni

Mateusz Brzeźniak: Pierwszy trening w Szczecinie - po obozie w Pogorzelicy - był nietypowy. Najpierw ścigaliście się samochodami po torze gokartowym, później mieliście pokonać ośnieżony odcinek biegiem. Miłe urozmaicenie?

Dawid Kucharski: Czasem takie oderwanie od zwykłego treningu jest bardzo potrzebne. Było fajnie, dużo śmiechu i przy tym solidna praca z elementem rywalizacji. W parze byłem z Peterem Hricką. Prowadziliśmy auto na zmianę, bo wiadomo, że szkoła słowacka i polska mocno się różnią (śmiech ).

Zobacz trening portowców





Straciłeś cały poprzedni sezon. Do jesieni byłeś już przygotowany w stu procentach?

- Nie do końca, bo rok nie grałem i kiedy przyszedłem tutaj, to liga zaraz już się zaczynała. Mieliśmy mało czasu na przygotowanie, sezon zacząłem niemal z marszu. Teraz jest inaczej. Obecny okres przygotowawczy jest pierwszym od dawna, który - odpukać - uda mi się przepracować w całości.

Jak czujesz się fizycznie po ciężkim obozie w Pogorzelicy?

- Bardzo dobrze, wykonaliśmy solidną pracę. Na szczęście obyło się przy tym bez kontuzji, co jest dla mnie dużym plusem. Wszystko idzie w dobrym kierunku.

Psychicznie też jest chyba coraz lepiej. W sparingu z Gryfem Wejherowo wziąłeś na siebie odpowiedzialność, podchodząc do wykonania rzutu karnego.

- To była spontaniczna decyzja. Pierwszy w kolejce do "jedenastki" był Akahoshi, ale dogadaliśmy się i pozwolił mi strzelać. Przeczucie mnie nie zawiodło i skończyło się pozytywnie.

Trener Marcin Sasal lubi eksperymentować z pozycjami piłkarzy. Widzisz dla siebie miejsce gdzieś jeszcze oprócz środka obrony?

- Grałem już jako defensywny pomocnik i na prawej stronie defensywy, więc tam bym sobie poradził. Nie ukrywam, że moją ulubioną pozycją jest środek obrony, ale gdyby trener potrzebował mnie gdzie indziej, to przyłożę się do powierzonej mi roli.

Na początku sezonu miałeś pewne miejsce w pierwszym składzie Pogoni. Od 11. kolejki nie pojawiłeś się na boisku choćby na moment. Nie boisz się, że na dobre wypadłeś z obiegu?

- W pewnym sensie kontuzja wyeliminowała mnie z gry. Późniejsza dobra postawa zespołu wskazywała na to, że zmiany nie są potrzebne. Nie mam z tym żadnego problemu, jestem profesjonalistą i wiem, że za chwilę mogę wskoczyć do składu i sytuacja może być zupełnie odwrotna. Staram się jak najlepiej pracować na treningach i udowadniać trenerowi, że warto na mnie postawić. Do "jedenastki" wejdę tylko dzięki pracy, a nie przez gadanie.

Twój kontrakt z Pogonią wygasa z końcem sezonu. Wiosna to ostatnia okazja, żeby przekonać do siebie sztab szkoleniowy...

- To będzie przełomowa runda, zrobię wszystko, żeby wywalczyć sobie miejsce na boisku. Czas pokaże, czy to się uda. Od trenera będzie zależało, czy zostanę na dłużej w Pogoni, czy będziemy musieli się rozstać.

Grałeś w Szkocji. Chciałbyś jeszcze kiedyś spróbować swoich sił za granicą?

- Szczerze powiem, że tak, bo po pierwszej próbie pozostał pewien niesmak. Lat mi przybywa, czasu jest coraz mniej, ale chciałbym jeszcze raz wyjechać. Swoje marzenie mogę spełnić tylko poprzez grę i dobrą postawę na boisku.

Podziel się