Sport.pl

Sandomierski: - Wisła ma duże szanse na awans

Piotr Krukowski
15.02.2012 , aktualizacja: 15.02.2012 11:21
A A A Drukuj
Grzegorz Sandomierski Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta Grzegorz Sandomierski
Wisła ma duże szanse na awans - mówi Grzegorz Sandomierski, bramkarz Jagiellonii wypożyczony z KRC Genk, mistrza Belgii. W czwartek ekipa z Krakowa zagra pierwszy mecz w 1/16 finału Ligi Europy. Standard Liege w tych rozgrywkach jeszcze nie przegrał, a w sześciu meczach stracił tylko gola
Rozmowa z Grzegorzem Sandomierskim

Piotr Krukowski: Dużo dzieli polską ekstraklasę od belgijskiej?

Grzegorz Sandomierski: - Patrząc na to ile klubów Jupiler League występuje w europejskich pucharach, można pomyśleć, że tak. W fazie grupowej Ligi Mistrzów grał Genk, a w Lidze Europy oprócz Standardu występują ciągle Anderlecht Bruksela i Club Brugge. Mimo to wydaje mi się, że poziom gry w naszym kraju aż tak bardzo nie odstaje od tego w Belgii, choć tamtejszą ligę obserwowałem głównie z boku [w rundzie jesiennej Sandomierski zagrał w jednym spotkaniu w Genk - red.]. Uważam, że Wisła ma duże szanse na awans do kolejnej rundy, jeśli nie przestraszy się rywala i zagra na swoim poziomie.

O tym, że krakowianie nie stoją na straconej pozycji mówił niedawno Aleksander Kłak. Przekonywał, że Standard jest najsłabszym zespołem czołówki belgijskiej ligi. Pan też jest tego zdania?

- Drużyna z Liege nie jest najmocniejsza w kraju, ale nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że wszyscy pozostali kandydaci do mistrzostwa są od niej lepsi. Standard jest szczególnie groźny na własnym boisku. W dużym stopniu bierze się to z atmosfery na meczach, którą tworzą fanatyczni kibice. Dlatego Wisła powinna postarać się o jak najlepszy wynik w Krakowie. Musi wypracować zaliczkę i na wyjeździe skoncentrować się na utrzymaniu przewagi. W przeciwnym wypadku o awans będzie ciężko.

W lidze Standard ma już 12 punktów straty do lidera. Czy w tej sytuacji nie skupi się na gonieniu Anderlechtu i nie odpuści meczów w LE?

- Nie, bo strata jeszcze nie przekreśla jego szans. System rozgrywek w Belgii jest specyficzny. Sześć najlepszych drużyn gra play-offy o mistrzostwo. Dlatego po 30 kolejkach liczy się tylko to, by być wśród nich [Standard jest czwarty - red.]. W poprzednim sezonie Genk zdobył tytuł, choć po pierwszej części był na piątym miejscu.

Na kogo wiślacy powinni zwrócić szczególną uwagę?

- W meczu Standardu z Genkiem bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie bramkarz Sinan Bolat. Śledzę mecze ekstraklasy i widziałem, że w innych spotkaniach też bronił na poziomie. To silny punkt zespołu. Nie chciałbym jednak wyróżniać poszczególnych piłkarzy. Na tym poziomie trzeba uważać na wszystkich. Poza tym krakowianie powinni przede wszystkim skoncentrować się na sobie i swoich atutach.

Co w Belgii mówiło się o Wiśle po losowaniu?

- Nastroje były podobne do tych w Polsce. Nikt nie popadał w euforię, ale z drugiej strony podkreślano, że przeciwnik jest do pokonania. Generalnie losowanie nie odbiło się jednak szerokim echem. Wiem to od znajomych, którzy tłumaczyli mi belgijską prasę (śmiech).

Zobacz więcej na temat:

Podziel się