W poniedziałek piłkarze Jagiellonii zagrają w
Kielcach z Koroną. W meczu tym nie będzie mógł wystąpić Alexis Norambuena, który musi pauzować z powodu żółtych kartek. Chilijczyk jest jedynym nominalnym prawą obrońcą w kadrze drużyny. Jeszcze niedawno był nim też Grzegorz Bartczak. Jednak z nim po zgrupowaniu w Turcji została rozwiązana umowa.
Trenerzy Tomasz Hajto i Dariusz Dźwigała szukają więc różnych rozwiązań w ustawieniu defensywy. W ostatnim sparingu przed ligą (wygrana 5:1 z III-ligową Olimpią Zambrów) w rolę prawego obrońcy wcielali się pomocnicy Tomasz Kupisz na zmianę z Maciejem Makuszewskim. Cały czas trwały jednak też poszukiwania nowego, wszechstronnego obrońcy do białostockiej
kadry.
- Szukamy dalej. Możliwe, że dziś coś się wyjaśni - mówił po poniedziałkowym meczu w Zambrowie Tomasz Hajto.
- Skoro nowego obrońcy nie było w poniedziałek i nie ma też we wtorek to znaczy, że tego piłkarza z którym rozmawialiśmy już nie będzie - stwierdził we wtorek wieczorem Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii. - Tym samym na razie jest większe prawdopodobieństwo, że do pierwszego wiosennego meczu w lidze nikt do nas nie dołączył, niż dołączy.
Wiosną w Jagiellonii na pewno nie zagra Bartłomiej Grzelak. Napastnik, który piłkarzem Białostockiego klubu był przez rok, ale nie zagrał w nim żadnego oficjalnego spotkania, już na obozie w Turcji dowiedział się, że powinien sobie poszukać nowego pracodawcy. Teraz został z nim rozwiązany kontrakt, a piłkarz wiosną być może będzie grał w ŁKS-ie Łódź.