Sport.pl

Trener Karol: Przecież sam na boisko nie wejdę

Rozmawiał: Maciej Kwiatkowski
13.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 17:40
A A A Drukuj
Trener Rosy Mariusz Karol Fot. Anna Jarecka / Agencja Gazeta Trener Rosy Mariusz Karol
KOSZYKÓWKA. Zawodnicy I-ligowej Rosy Radom w słabym stylu przegrali ze Zniczem Basket Pruszków jeden z kluczowych meczów sezonu. Nic dziwnego, że szkoleniowiec Mariusz Karol miał do nich wiele pretensji
Maciej Kwiatkowski - To chyba jedna z najbardziej przykrych porażek, od kiedy jest pan trenerem Rosy?

Mariusz Karol - Przyznam, że tak. Porażka jest bardzo przykra.

Z czego ona wynikała?

- Najkrócej można powiedzieć, że z niezrozumiałej dla mnie postawy zawodników. Naprawdę wstyd było patrzeć na ich grę, przecież sam na boisko nie wejdę. Pracujemy cały tydzień, na treningach wygląda to dobrze, a przychodzi mecz i koszykarze wyglądają, jakby zostali porażeni paralizatorem.

Być może wzięła się ona z tego, że pana podopieczni dość szybko łapią przewinienia, a później muszą już grać asekuracyjnie?

- Faule są wkalkulowane w ten sport, ale to prawda, że popełniamy ich za dużo. Zwłaszcza nie potrzebne są takie, gdzie przerywamy akcje wyciągając rękę w odległości powiedzmy dziesięciu metrów od kosza rywala. Albo, gdy popełniamy przewinienia, przy próbach zbiórki na ich tablicach. Uważam, że akurat ten czynnik miał mało istotny wpływ na naszą słabą formę.

- Co więc w Pruszkowie zawiodło?

- Nie wiem. Będziemy analizować to spotkanie na wideo. Chociaż przyznam szczerze, że nie wiem, czy w ogóle jest co do analizowania. Tak słabego występu zawodników jeszcze nie widziałem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się