Pełna pula kielczanom uciekła bardzo łatwo. Dwie pierwsze partie pod dyktando gospodarzy - pierwszy czas szkoleniowiec kielczan musiał brać ledwie po kilku minutach, bo jego zespół przegrywał już 2:6...
W ekipie Farta jedynym jasnym punktem był nominalny trzeci środkowy Grzegorz Kokociński (znów zastąpił w wyjściowym składzie Kanadyjczyka Adama Kamińskiego). Przede wszystkim dlatego, że znakomicie serwował. Ekipa Wagnera słabiutko radziła sobie w obronie (ulubionym celem Pawła Mikołajczaka i spółki był Francuz Xavier Kapfer, ale inne opcje też działały), nie było kompletnie bloku (brakowało zwłaszcza tego pasywnego).
To Kokociński dał też sygnał do zmian na lepsze, choć i jego goście zaczęli źle (7:2 dla "Inżynierów" po asie Mikołajczaka). Po serii jego mocnych zagrywek Fart wyszedł pierwszy raz w całym spotkaniu na prowadzenie (11:9 po wygrywającym serwisie), które w trzecim secie z łatwością powiększał. W następnym secie pomagali kolejni rezerwowi rozgrywający Michał Kozłowski i atakujący Sławomir Jungiewicz. Choć akurat tego drugiego przy pierwszym setbolu wyręczył szwedzki nr 1 na tej pozycji Marcus Nilsson.
W wyrównanym i zaciętym tie-breaku zadecydowała skuteczność w bloku. Najpierw był lepszy u podopiecznych Wagnera, ale w decydujących piłkach wrócił na stronę gospodarzy (z 10:10 na 13:10 po trzech kolejnych takich zatrzymaniach ataków Farta).
W przyszły piątek kolejny wyjazd ósmych w PlusLidze kielczan - na mecz z Delectą do
Bydgoszczy (godz. 18, transmisja w Polsacie Sport).
AZS Politechnika Warszawska - Fart Kielce 3:2 (25:23, 25:20, 19:25, 22:25, 15:12) Politechnika: Steuerwald, Wierzbowski, Zajder, Mikołajczak, Żaliński, Nowak, Wojtaszek (libero) oraz Gałązka, Szymański, Kreek.
Fart: Pujol, Buszek, Zniszczoł, Nilsson, Kapfer, Kokociński, Żurek (libero) oraz Jungiewicz, Kozłowski, Pawliński.
Sędziowali: Piotr Król i Andrzej Kuchna (
Katowice).
MVP: Wojtaszek.