W oficjalnym terminarzu pierwszej ligi widnieje sześć zespołów. Dwaj przedstawiciele naszego regionu, czyli HC GKS
Katowice i
Polonia Bytom zmierzą się w sobotę w bezpośrednim pojedynku. Spotkanie SMS-u Sonsowiec z KTH Krynica przełożono na 12 października. Stawkę uzupełniają zespoły z Warszawy i Opola.
Do tego grona bardzo chciałby dołączyć Naprzód, którego w terminarzu nie ma. - Technicznie nie będzie to skomplikowane nawet po tym jak liga ruszy. Skoro z nami w lidze byłoby siedem drużyn, to można uznać, że w pierwszej kolejce pauzujemy - przekonuje Janusz Grycner, prezes klubu z Janowa.
Naprzód ma nawet licencję na udział w lidze, ale nie spełnił ostatniego warunku, czyli zatwierdzenia drużyny przez Wydział Gier i Dyscypliny. Odwołanie Naprzodu zostanie rozpatrzone przez PZHL w sobotę, czyli w dniu rozpoczęcia rozgrywek. - Nie przesądzałbym, czy w sobotę poznamy ostateczną decyzję w naszej sprawie. Taka musi zapaść jednak najpóźniej do środy. Inaczej nie utrzymam drużyny - alarmuje Grycner.
W Janowie zbudowano zespół tylko na przetrwanie, oparty na juniorach i hokeistach niechcianych gdzie indziej. Młodą drużynę ma też Polonia Bytom, którą poprowadzi nowy trener Wincenty Kawa (zastąpił Mariusza Puzio).
Zupełnie inaczej jest w HC GKS-ie, który celuje w awans do PLH. Do dyspozycji kanadyjskiego trenera Davida Smalla są m.in. Amerykanin Kevin Kozlovsky, Słowak Milan Furo, Czech Jiri Raszka (wszyscy mają polskie korzenie) oraz Słowak Lukas Krejci i Fin Janne Jaakola. - W tym sezonie o awans może być łatwiej, bo nie będzie play off. Ligę wygra ten, kto od początku będzie systematycznie gromadził punkty. Dziwi mnie, że grono zespołów może jeszcze zostać powiększone. A może wkrótce okaże się, że awans uzyskuje ten, kto zajmie na koniec sezonu drugie, a nie pierwsze miejsce? - pyta Dariusz Domogała, wiceprezes HC GKS-u.