Sport.pl

W Piekarach rośnie nowa Agata Wróbel

Wojciech Todur
04.08.2009 , aktualizacja: 04.08.2009 20:20
A A A Drukuj
Sandra Spyra i jej klubowy trener Jacek Mazur Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencj Sandra Spyra i jej klubowy trener Jacek Mazur
- Kiedyś to ciągłe porównywanie do Agaty strasznie mnie denerwowało. Ale teraz myślę sobie: "A co mi tam! Chcę jej dorównać!" - śmieje się Sandra Spyra z Piekar Śląskich, a w dłoni ściska srebrny medal za zdobycie wicemistrzostwa Europy juniorów.
Sandra dopiero co została wicemistrzynią Europy juniorek. Zawody w szwedzkiej Landskronie skończyły się w niedzielę, ale Sandra zajrzała do klubu GKS-u Andaluzja dopiero we wtorek. Jacek Mazur, który szkoli Spyrę od sześciu lat, był dla niej bezwzględny i już od progu wołał: - Dlaczego popsułaś podrzut?! Po chwili jednak trener i zawodniczka padli sobie w ramiona. - Bo z nami już tak jest, kłócimy się, ale nie potrafimy bez siebie żyć. Tak samo jest ze mną i ciężarami - rozkłada ręce Sandra, która na siłownię trafiła za namową starszego brata Roberta.

20-latka z Piekar Śląskich startowała na ME w kategorii wagowej +75 kg i podniosła w dwuboju 204 kg. To jej rekord życiowy. Najlepsza na pomoście w Szwecji była Rosjanka Julia Kaczajewa, która zakończyła zawody z rezultatem 226 kg. - Ten wynik jest w moim zasięgu - zapewnia Sandra.

- Ach, gdyby ona przykładała się do treningu na sto procent... Mam wrażenie, że brakuje jej motywacji. Szybko poczuła, że w Polsce jest najlepsza, i nawet nie musiała się specjalnie starać, żeby zdobywać kolejne złote medale - mówi Mazur.

Trener podkreśla, że jego podopieczna lubi stawiać na swoim. - Oj, ma charakterek. Gdy jest zła, to potrafi mi strzelić drzwiami przed nosem. Po kilku godzinach dzwoni i przeprasza za swoje zachowanie - mówi Mazur.

Sandra przyznaje, że na co dzień zmaga się nie tylko z ciężarami, ale i ze złośliwymi uwagami na temat swojego wyglądu. - Zdarzało się, że jakiś przyjemniaczek dokuczał mi i powtarzał, jaki to ze mnie drugi Pudzianowski. Byli i tacy, którzy chcieli się ze mną siłować na rękę. Na szczęście to już przeszłość. Czuję się dobrze ze swoim własnym ciałem i to jest najważniejsze - podkreśla.

Spyra kończy wiek juniora i zdaje sobie sprawę, że prawdziwe wyzwania dopiero przed nią. Na szczęście wspierają ją starsi zawodnicy, m.in. Szymon Kołecki, nasz najlepszy sztangista. - Do tej pory nie błyszczałam w Europie i trochę mnie to uwierało. Wtedy Szymon wziął mnie na bok i powiedział, że on w juniorach także nie robił wielkich wyników. Gdy po zawodach bolą mnie stawy, nie chce mi się wstać z łóżka, wspominam słowa Szymona i wierzę, że mój wysiłek jednak ma sens - podkreśla.

Sandra jest często porównywana do Agaty Wróbel - najlepszej zawodniczki w historii polskich ciężarów. Trener Mazur stawia sprawę jasno. - To równie duży talent. Możemy mieć z niej pociechę i medale na lata - uważa. - Kiedyś to ciągłe porównywanie do Agaty strasznie mnie denerwowało. Ale teraz myślę sobie: "A co mi tam! Chcę jej dorównać". Od jej najlepszych wyników dzieli mnie przepaść, ponad 90 kg. Nie przeraża mnie to. Już się nie mogę doczekać, gdy dźwignę w dwuboju ćwierć tony - uśmiecha się.

Zawodniczka z Piekar jest gotowa do kolejnych wyrzeczeń. - Już nie mam życia poza sztangą. Spotkania ze znajomymi czy wspólne wyjście na dyskotekę? To się niemal nie zdarza - wzdycha. Teraz Sandra chce jeszcze zwiększyć tempo i przeprowadzić się do nowo powstającego ośrodka treningowego w Mroczy. Rozpocznie też studia w Bydgoszczy, nadal jednak będzie zawodniczką GKS-u Andaluzja. - Fajnie byłoby reprezentować klub z Piekar na igrzyskach - uśmiecha się Spyra. - A dlaczego nie? To może stać się już za trzy lata w Londynie - mówi Mazur.

Podziel się