Sport.pl

Liga Światowa. Brazylia w finale w prezencie dla Sidao

Tylko w jednym - wyjątkowo długim - secie Argentyńczycy nastraszyli Brazylijczyków, ale to rywale cieszyli się z awansu do niedzielnego finału Ligi Światowej w Gdańsku.
Do walki o finał Brazylijczycy wyszli w najmocniejszym składzie z Gibą i Murilo, którym trener Bernardo Rezende dał odpocząć dzień wcześniej w przegranym 0:3 meczu z Rosją. Ponadto "Kanarki" mieli minimalną przewagę fizyczną, do meczu przygotowując się o dobre pół dnia dłużej. Argentyńczyków wymęczyli w piątkowy wieczór Polacy, a pięciosetowy mecz zakończył się na ok. godzinę przed północą. Po Brazylijczykach widać było, że ze świeżości chcą zostawić jak najwięcej na niedzielny finał z Rosją lub Polską. W akcje ofensywne wkładali minimum, w defensywie korzystali z doświadczenia, po boisku niemal drepcząc. Ale na Argentynę to wystarczyło. Oba zespoły dzieliła różnica klasy, a siatkarze Javiera Webera na poziom Brazylii wspięli się tylko w drugim secie, kiedy w trwającej niemal trzy kwadranse partii oba zespoły zdobyły w sumie 82 punkty.

Po meczu spiker zawodów poprosił na środek parkietu jedną z gwiazd Canarinhos Sidao. Brazylijczyk obchodzi w sobotę 29. urodziny i z tej okazji 9 tys. kibiców w Ergo Arenie zaśpiewało mu "Happy birthday".

W finale Brazylia spotka się z Polską lub Rosją. Początek drugiego półfinału o godz. 20.

Więcej o: