Sport.pl

GP Wielkiej Brytanii. Nowy ład w Red Bullu

Po ośmiu wyścigach sezonu dominacja Sebastiana Vettela jest miażdżąca. Nikt nie zadaje pytania, jak to jest, że Mark Webber, który w zeszłym roku do końca walczył o mistrzostwo, teraz tak mocno odstaje od kolegi z zespołu? Australijczyk z pewnością ma swoje wyjaśnienie, ale nie chce się nim dzielić.
W zeszłym sezonie doszło do kilku incydentów, które sugerowały, że młody przebojowy Niemiec jest numerem jeden w swoim zespole. Pokazała to choćby kolizja kierowców Red Bulla podczas Grand Prix Turcji, a konkretnie reakcja szefów teamu. Początkowo obwiniali za incydent Webbera, choć to Vettel wjechał w bolid kolegi z teamu. Potem złagodzili stanowisko, ale ich spontaniczna reakcja budziła pewne wątpliwości.



Jeszcze większa afera wybuchła po kwalifikacjach do Grand Prix Wielkiej Brytanii. Przed czasówkami z bolidu Sebastiana oderwało się nowe przednie skrzydło, a zespołowi został już tylko jeden egzemplarz, ten przy samochodzie Marka. Niewiele myśląc mechanicy zabrali Australijczykowi ten komponent, aby zamocować go do maszyny Niemca. Webber był wściekły, a następnego dnia, po przejechaniu mety na pierwszym miejscu, powiedział przez radio: "Nieźle jak na kierowcę numer dwa " Kontrowersyjna wypowiedź poszła w eter.

W tym roku Niemiec ma taką przewagę, że nie powinniśmy mieć już żadnych wątpliwości, kto jest zdecydowanie lepszym kierowcą w Red Bullu. Przy tak dużej dominacji Vettela wręcz nie wypada kwestionować wewnętrznej polityki zespołu, a jednak Podczas dzisiejszego spotkania z dziennikarzami Webberowi zacytowano wypowiedź jego szefa Christiana Hornera, który stwierdził, że w ekipie w zapanował nowy ład... - Bo nie wygrywam z Sebastianem - rzucił Australijczyk, przerywając zadawanie pytania. Dziennikarze odpowiedzieli śmiechem, ale kierowcy nie było wcale nie było wesoło. Myśleliśmy, że mówił półżartem, ale on raczej mówił półserio.



- Panuje idealna harmonia, kiedy rezultaty są, jakie są, więc mam nadzieję, że tez będę mógł wygrywać - kontynuował Mark. - Nie jestem jedynym kierowcą, który z nim walczy. Wszyscy staramy się go pokonać. Sebastian miał wspaniały początek sezonu, ale do końca jest jeszcze wiele wyścigów - dodał Webber, szybko zmieniając ton na ten poprawny politycznie. Wciąż negocjuje kontrakt na sezon 2012 i chce zostać w najlepszym zespole Formuły 1, pomimo faktu, że dostaje tam tęgie baty.

Wkrótce potem na tym samym krześle zasiadł Vettel. Czuje się bardzo pewnie i nie ma się czemu dziwić. Mógłby odpuścić trzy kolejne wyścigi i po powrocie wciąż utrzymywałby prowadzenie w mistrzostwach, niezależnie od poczynań rywali. - Nie zastanawiam się nad moją przewagą. Nawet nie wiem ile ona wynosi. Sądzę że za mną jest Jenson - powiedział Sebastian, zapominając, że tyle samo punktów, co Button, ma także jego kolega z ekipy. Zapominając, albo zupełnie się tym nie przejmując. 77-punktowa przewaga gwarantuje wielki komfort psychiczny, a poza tym w Red Bullu zapanował nowy ład.

Więcej o: