Sport.pl

Najpierw trzęsienie ziemi, potem Lech Poznań

18.05.2011 , aktualizacja: 18.05.2011 09:58
A A A Drukuj
Kagawa w barwach Japonii Fot. AP/OSAMA FAISAL Kagawa w barwach Japonii
Na dwa dni przed towarzyskim meczem z Lechem w Poznaniu (czwartek, godz. 20) mistrzowie Niemiec, Borussia Dortmund zagrali w Duisburgu mecz charytatywny z reprezentacją Japonii, a właściwie japońskich piłkarzy grających w Europie. Powodem była zbiórka pieniędzy na pomoc ofiarom niedawnego straszliwego trzęsienia ziemi w okolicach Tokio. Dortmundczycy wygrali 2:1. Zagrał Robert Lewandowski.

Pierwsze dni po zdobyciu tytułu mistrza Niemiec ekipa Borussii Dortmund spędza na świętowaniu i rozgrywaniu meczów towarzyskich czy charytatywnych.

Mecz w Duisburgu z Japończykami we wtorkowy wieczór zgromadził na widowni 10 tysięcy osób. Pieniądze za bilety, które kupili trafią do Japonii, by pomóc w zwalczaniu skutków katastrofalnego trzęsienia ziemi z 11 marca, które spustoszyło Japonię oraz następującego po nim wycieku z elektrowni atomowej w Fukushimie.

Trener świeżo upieczonych mistrzów Niemiec Jürgen Klopp wystawił do gry dwa różne składy - każdy rozegrał 45 minut. Zabrakło w ogóle kilku kluczowych graczy: Lucasa Barriosa, Svena Bendera, Marcela Schmelzera czy Polaka Jakuba Błaszczykowskiego.

Nie było też w barwach BVB Japończyka Shinji Kagawa, który tym razem grał przeciwko niej, w zespole Mikada. Był nawet kapitanem zespołu złożonego z licznych Japończyków, grających w Europie i strzelił gola na 1:2 z rzutu karnego. Wcześniej prowadzenie Borussii dał Markus Feulner, a wynik na 2:0 podwyższył Daniel Ginczek - piłkarz rezerw BVB.

Borussia w pierwszej połowie: Weidenfeller - Piszczek, Subotic, Santana, Dede - da Silva, Feulner - Kringe, Götze, Le Tallec - Ginczek.
Borussia w drugiej połowie: Langerak - Klopp, Sobiech, Hummels, Kringe - Bakalorz, Feulner - Stiepermann, Zidan, Großkreutz - Lewandowski.

Mecz z Lechem Poznań - w czwartek o godz. 20.

Nie ma biletów! Będzie komplet na Borussii Dortmund!

Artjoms Rudnevs zagra już z Borussią Dortmund?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się