Sport.pl

F1. Kamui Kobayashi, wyścigowy kamikadze

- To, co Kamui osiągnął ze swoim samochodem, było super. Wyścig oglądałem w telewizji, ale on uratował mój dzień - mówił Robert Kubica o świetnej jeździe Kamui Kobayashiego w Grand Prix Japonii. 24-letni kierowca Saubera zajął siódme miejsce po starcie z 14. pozycji.
Szybszy od Kubicy? Zagraj w Wygraj Formułę 1 »

Kubica zakończył wyścig już na trzecim okrążeniu, bo z jego renault odpadło koło - przyczyną była prawdopodobnie źle dokręcona śruba. Polak mógł być gwiazdą weekendu, bo wbrew oczekiwaniom jechał po niemal pewne podium. Jednak zamiast Kubicy gwiazdą został Kobayashi.

Takich kierowców kochają kibice i realizatorzy transmisji. Dla Kobayashiego nie ma na torze rzeczy niemożliwych - bez szacunku goni lepszych i atakuje tam, gdzie inni się boją. W pierwszej połowie sezonu brawura i bezkompromisowość kamikadze kończyły się częstymi wypadkami (Kobayashi nie ukończył sześciu z ośmiu wyścigów, zdobył 1 pkt), ale ostatnio dają efekty.

W poprzednich ośmiu Grand Prix Kobayashi zdobył aż 26 pkt, często w świetnym stylu. Japończyk miał takie wyścigi, w których przebijał się z 18. na siódme (Walencja), z 23. na dziewiąte (Silverstone) i z 14. na siódme miejsce (Suzuka). Czasem awansował dzięki sprytnej taktyce, innym razem dzięki przebojowej jeździe.

W Japonii Kobayashi wyprzedzał m.in. Adriana Sutila, Rubensa Barrichello i Jaime Alguersuariego, mimo że rywale mają do dyspozycji lepsze samochody niż Sauber. Ten ostatni nie mógł się pogodzić ze stratą pozycji na rzecz Japończyka i próbował go niemal staranować. Kobayashi dotarł na metę w poobijanym i pozbawionym części przedniego skrzydła bolidzie.

Kobayashi ściga się w Formule 1 od roku - w poprzednim sezonie Japończyk zastąpił w Toyocie kontuzjowanego Timo Glocka i już w pierwszym wyścigu w Brazylii pokazał się ze świetnej strony. - Cieszę się, że jestem w Formule 1, bo w innym wypadku musiałbym pracować w restauracji sushi należącej do mojego ojca - powtarza od tamtej pory Kobayashi.

GP Japonii (galeria)




Sauber potwierdził miejsce Japończyka w składzie na przyszły sezon i teraz liczy na to, że kierowca - po popisie we własnym kraju - wniesie ze sobą pieniądze od sponsorów. - Zdajemy sobie sprawę z ekonomicznych trudności, które szczególnie dotknęły Japonię, ale mamy nadzieję, że wynik Kamui da jego rodakom kopa do wspierania kariery kierowcy - mówi Monisha Kaltenborn z Saubera.

Szwajcarski zespół już jest jednak w dobrej sytuacji, bo w przyszłym sezonie Nicka Heidfelda zastąpi 20-letni Meksykanin Sergio Perez wspierany przez firmy najbogatszego człowieka na świecie Carlosa Slima.

27 - tyle punktów zdobył w 16 wyścigach. Jest na 12. miejscu wśród 26 kierowców



Więcej o: