Sport.pl

F1. Prezydent FIA: Za mało dowodów, żeby ukarać Ferrari

W środę Światowa Rada Sportów Motorowych podjęła decyzję, aby nie karać Ferrari, za używanie podczas tegorocznego GP Niemiec zakazanych przez FIA ?team orders?. W czwartek głos w sprawie orzeczenia ŚRSM zabrał prezydent FIA, Jean Todt. - Aby kogoś ukarać, trzeba udowodnić mu winę.
Skarb Mistrzów Sport.pl - 100 stron w kioskach od 10 września! »

Na 48. okrążeniu GP Niemiec Felipe Massa, będący wtedy liderem, dostał od zespołu Ferrari polecenie przepuszczenia Fernando Alonso: "Fernando jest szybszy od Ciebie. Możesz potwierdzić, że zrozumiałeś?". Okrążenie później Massa posłusznie oddał Hiszpanowi prowadzenie. Bolidy Ferrari dojechały do mety na dwóch pierwszych miejscach.

W lipcu Ferrari zostało ukarane za ten incydent przez FIA grzywną wysokości 100 tysięcy dolarów. Na środowym posiedzeniu Rady, podjęto decyzję, że kara finansowa, jest jedyną, która spotka włoski team, mimo że sugerowano dużo surowsze restrykcje. Przez ostatnie półtorej miesiąca w światku F1 nie milkły głosy, aby odebrać Scruderii punkty w klasyfikacji konstruktorów, czy zawiesić Fernando Alonso i Felippe Massę na najbliższe GP.

- Istnieje coś takiego jak zasada domniemania niewinności. Jeśli chcesz kogoś skazać, musisz mu winę udowodnić. Wszyscy świadkowie, których przesłuchała Światowa Rada Sportów Motorowych zaprzeczała, jakoby coś takiego jak polecenia zespołowe miało miejsce na torze Hockenheim. - Na ogół dążę do zgody. Powinniście zapytać ludzi, którzy podjęli tę decyzję, a decyzja, jak wiecie była taka, żeby nie zmieniać kolejności w jakiej panowie z Ferrari zakończyli wyścig. - dodał.

Kup pan lampę z części bolidu Red Bulla »


Więcej o: