Piłka nożna. Polska - Ukraina 1:1. Natchniona polska obrona

Robert Błoński, Michał Szadkowski, Łódź
2010-09-05 , aktualizacja: 06.09.2010 07:49
A A A Drukuj
Maciej Iwański Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta Maciej Iwański
Po 430 minutach Polacy wreszcie strzelili gola i mieli okazje na następne. Zamiast rozbić Ukraińców, podarowali im wyrównanie w doliczonym czasie gry, ale i tak najbardziej ucieszyła gra defensywy. We wtorek w Krakowie mecz z Australią.
Polska - Ukraina 1:1. Ireneusz Jeleń
Fot. Ma3gorzata Kujawka / Agencja Gazeta???????
Polska - Ukraina 1:1. Ireneusz Jeleń
SERWISY
Piszczek, Żewłakow, Wojtkowiak i Boenisch to kwartet, który być może będzie chronił pola karnego na Euro 2012. Po miesiącach poszukiwań, roszad, przerzucania zawodników z miejsca na miejsce i mnóstwa nieudanych dotąd prób dał on nadzieję - będą ją weryfikować kolejne sparingi - że Franciszek Smuda wreszcie znalazł właściwych ludzi.

Selekcjoner od początku mówił, że najbardziej martwi się o obronę. Był bardzo zdesperowany. Chciał powołać nawet 31-letniego, grającego w tureckim Trabzonsporze Arkadiusza Głowackiego - chronicznie kontuzjowanego, w kadrze wiecznie niespełnionego. Przeszkodą był uraz.



Udało się za to namówić Sebastiana Boenischa. Jak opowiada zainteresowany, Smuda pięć-sześć razy w tygodniu dzwonił do niego i namawiał do gry dla Polski, a nie Niemców. 23-letni piłkarz Werderu Brema zgodził się po miesiącach rozterek i oczekiwania na powołanie do niemieckich seniorów. W debiucie z Ukrainą był lepszy od wszystkich pięciu graczy sprawdzanych przez Smudę na lewej obronie. Kilkoma wślizgami pokazał, że zdrowia dla Polski nie będzie oszczędzał. Jako najwyższy poza bramkarzem w drużynie - 191 cm, Boruc ma 193 cm - był przydatny przy stałych fragmentach gry. To do niego były kierowane podania z narożnika boiska.

Na przeciwległej flance równie dobrze wypadł nękany urazami Łukasz Piszczek. Dwa lata temu zawodnik Borussii Dortmund został przekwalifikowany z napastnika na bocznego obrońcę i robi stałe postępy, ucząc się niuansów związanych z nową rolą. U Smudy zagrał po raz trzeci z prawej strony, znowu co najmniej poprawnie.

Ze sparingów z Hiszpanią i Kamerunem Piszczka wyeliminowała kontuzja. Zastępował go Grzegorz Wojtkowiak, który w Murcii i Szczecinie był najgorszy na boisku. O nim Smuda mawia "urodzony środkowy obrońca", ale piłkarz Lecha ma pecha, bo kiedy w Poznaniu zdrowi są Arboleda i Bosacki - Wojtkowiak wędruje na prawą stronę. Tak samo było dotąd w kadrze. W Łodzi zagrał na środku obrony. Wypadł bardzo dobrze, chwilami wydawało się, że z 34-letnim Michałem Żewłakowem znają się od podstawówki. Jego gra to największy pozytyw sobotniego meczu. Stoperzy byli blisko siebie, dobrze się asekurowali. Nie ustrzegli się błędów, ale popełnili ich niewiele.

Do spokojnej gry całą defensywę natchnął Artur Boruc. W tyle głowy zawodnicy mieli, że 30-letni bramkarz potrafi bronić w sytuacjach nieprawdopodobnych i naprawiać ich błędy. Wysoką formę pokazał podczas zgrupowania, redukując strach obrońców przed ryzykiem. Boruc krzyczał, dyrygował, ustawiał, podpowiadał. - Artur ma bardzo silny charakter, to charyzmatyczna postać - mówił kapitan kadry i przyjaciel bramkarza Michał Żewłakow. - Teraz tylko od niego zależy, czy zostanie w kadrze na dłużej.

Interwencję, która bezwzględnie pomogła drużynie, Boruc miał tuż przed przerwą. W sytuacji sam na sam z Devicem popisał się świetnym refleksem i odbił piłkę, a podbudowana drużyna kilkadziesiąt sekund później strzeliła gola. Piłkę przejął Piszczek, podał Peszce, który kopnął do Błaszczykowskiego. Ten dotknął futbolówki tak sprytnie, że przeleciała między obrońcami. Jeleń wbiegł w pole karne, minął bramkarza i zdobył bramkę, na którą reprezentacja czekała od marcowego meczu z Bułgarią.

Nieszczęście Polaków polegało na tym, że grali bardzo nieskutecznie i za szybko uwierzyli w wygraną 1:0. Nim sędzia gwizdnął po raz ostatni, byli przekonani, że Ukraińcy myślą o czarterowym samolocie, którym dwie godziny później odlecieli do Kijowa. Ostatnia akcja przyniosła gościom gola, a Smudzie i jego piłkarzom zmąciła radość. Passa bez zwycięstwa wydłużyła się do pięciu meczów.

98

meczów w reprezentacji rozegrał Michał Żewłakow. Więcej - o dwa - ma tylko Grzegorz Lato



Zobacz więcej na temat:

Podziel się