Dwa tygodnie przed spotkaniem z Polską dotychczasowy selekcjoner Ukrainy Myron Markewicz podał się do dymisji. W ten sposób zaprotestował przeciwko decyzji ukraińskiej federacji o odjęciu dziewięciu punktów drużynie Metalista Charków, którą również trenuje (kara była efektem "ustawionego" meczu z Karpatami Lwów w 2008 roku).
25 sierpnia Markewicza zastąpił w roli tymczasowego selekcjonera jego dotychczasowy asystent Jurij Kałytwyncew.
- Zaskoczyła nas ta zmiana, ale skupiamy się na grze. Atmosfera w reprezentacji w dalszym ciągu jest znakomita, problemy zostawiliśmy na Ukrainie. Zresztą obecny trener pracował w sztabie poprzedniego szkoleniowca, dlatego polityka personalna i filozofia pozostały bez zmian - podkreślił w Łodzi Szewczenko.
Napastnik Dynama Kijów to bez wątpienia najbardziej znany z piłkarzy, którzy w sobotę wystąpią na stadionie Widzewa. 34-letni zawodnik w przeszłości występował m.in. w Milanie i Chelsea Londyn. Kilka razy grał przeciwko biało-czerwonym, m.in. w eliminacjach do mistrzostw świata 2002 roku.
- Najbardziej pamiętam ostatni z tych meczów, rozegrany w sierpniu 2008 roku we Lwowie (Ukraina wygrała wówczas 1:0 - przyp.). Mimo porażki, Polacy pokazali się z dobrej strony. Zresztą uważam, że cały czas to jest solidny zespół, groźny zwłaszcza na własnym boisku. Wielu piłkarzy występuje na co dzień w ligach zagranicznych. Nie mam nowych informacji o polskiej kadrze, nie znam też dokładnie poszczególnych graczy, ale wiem, że siłą tego zespołu jest wyrównany skład. Ponadto dysponuje dobrą obroną - ocenił Szewczenko.