Fatalnie rozegrana końcówka meczu z Belgią pozbawiła Polskę bezpośredniego awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy koszykarzy. Trzy minuty przed końcem drużyna Igora Griszczuka prowadziła w Antwerpii 67:63, ale ostatnie 180 sekund przegrała 0:7.
- Kilkanaście minut po meczu nie będę komentował spraw personalnych. Myślę, że pewne rozwiązania w meczu z Belgami, które powinny być zastosowane, nie były. Gdy prowadziliśmy różnicą czterech punktów może trzeba było wziąć czas, uspokoić gorące głowy, dać trochę tlenu - powiedział Roman Ludwiczuk, prezes Polskiego Związku Koszykówki.
Pytany o dalsze losy trenera kadry Igora Griszczuka, odparł:
- Nie pamiętam warunków umowy z trenerem Griszczukiem, ale niewątpliwie dalsza praca uzależniona była od pozytywnego wyniku kwalifikacji, czyli awansu do finałów na Litwie. Tak się nie stało. Złożyło się na to wiele przyczyn; nie należy zapominać o nieobecności kilku podstawowych graczy, Szewczyka, czy Ignerskiego, kontuzjach w trakcie eliminacji, ale to nie może być wytłumaczeniem. Dziękuję trenerowi, że podjął rękawicę, bo rozmawiałem z kilkunastoma, którzy się nie zdecydowali na prowadzenie kadry.