Powodem są coraz częstsze zamieszki oraz brutalny napad pseudokibiców AIK Sztokholm na fanów Lewskiego Sofia podczas meczu Ligi Europejskiej 19 sierpnia na stadionie narodowym Rasunda. 300-osobowa grupa chuliganów wtargnęła na boisko i zaatakowała Bułgarów oraz delegatów UEFA. Poza stadionem obrzuciła autobus Lewskiego brukowcami i płytami chodnikowymi poważnie go niszcząc.
Podczas konferencji prasowej w Sztokholmie Lagrell przedstawił propozycję użycia na meczach wysokiego ryzyka wojska.
- W wielu państwach byłego bloku wschodniego żołnierze skutecznie zabezpieczają spokój na trybunach i jest to bardzo dobre rozwiązanie. W tych krajach często dochodzi do zamieszek. Będąc niedawno w Mińsku widziałem, że na koronie stadionu siedzieli żołnierze i podczas meczu było spokojnie. Być może takie rozwiązanie będzie potrzebne także w Szwecji - oświadczył.
Propozycja oceniona została przez szwedzkie media jako drastyczna, ale możliwa do realizacji. Rzecznik prasowy szwedzkiej armii Richard Wissman powiedział dziennikowi "Aftonbladet", że zabezpieczenie porządku na meczach piłkarskich to wprawdzie zadanie policji, lecz ta jednak może się zwrócić o pomoc do wojska.