Serwis Lecha Poznań na Sport.pl >Mistrzowie Polski mają szansę uratować sezon, w którym wszyscy spisali już epitafium dla naszej piłki klubowej. Europejskie puchary wypadły fatalnie - poznaniacy wyeliminowali dopiero po rzutach karnych azerski Inter Baku, Wisła Kraków dwukrotnie uległa również azerskiemu Karabachowi Agdam, Ruch Chorzów dwukrotnie zremisował z maltańską La Valettą.
Lech może powtórzyć sukces z 2008 roku. Do Ligi Europejskiej poprowadził go wówczas obecny selekcjoner reprezentacji Franciszek Smuda.
- Dziennikarze i kibice skreślili nas przedwcześnie. My w szatni cały czas wierzyliśmy w siebie, a to jest dla mnie miarodajne. Nie to, co się pisze czy mówi o nas - mówi trener Jacek Zieliński. Jego piłkarze odgrażają się, iż wydadzą Ukraińcom wojnę. Szczególnie skory do tego jest Marcin Kikut, któremu gracze Dnipro rozbili łuk brwiowy. Piłkarz uważa, że z premedytacją.
- Żeby awansować, musimy pójść na wojnę. Na wojnę w cudzysłowie, sportową. Mecz musi wyzwolić w nas bojowego ducha - komentuje Zieliński.
Dzięki zwycięstwom w Dniepropietrowsku i nad Cracovią (5:0) poznaniacy zapomnieli o beznadziejnym początku sezonu. Poczuli moc, choć wciąż są zdekompletowani. Dochodzącego do siebie po wstrząsie mózgu Bartosza Bosackiego zastąpi na środku obrony Grzegorz Wojtkowiak, a jego miejsce na prawej flance zajmie Marcin Kikut. Po drugiej stronie defensywy nie zobaczymy Seweryna Gancarczyka, lecz Luisa Henriqueza, który dzięki powrotowi do składu Lecha znów dostał powołanie do reprezentacji Panamy. Zamiast zdyskwalifikowanego Sławomira Peszki na prawym skrzydle będzie biegał Jacek Kiełb.
Poznaniaków najbardziej cieszy ożywienie Semira Stilicia, dla którego mecz w Dniepropietrowsku był przełomowy. Odzyskał energię, wreszcie dyryguje drużyną jak rozgrywający.
Ale są też powody do zmartwień. Pierwszy to zawieszenie Dimitrija Injaca, którego zastąpi nominalny obrońca Ivan Djurdjević, w środku pola radzący sobie znacznie słabiej. Drugi to brak Artjomsa Rudnevsa. Sprowadzony z opóźnieniem Łotysz nie może na razie występować w europejskich pucharach, a byłby bezcenny - w lidze zadebiutował z klasą, tymczasem inni napastnicy Lecha rozczarowują. Trener Zieliński wybiera między leczącym ostatnio drobny uraz Arturem Wichniarkiem a chaotycznym Joelem Tshibambą. Postawi prawdopodobnie na 33-letniego Polaka.
Trener Ukraińców Władimir Biessonow już tydzień temu - tuż po porażce u siebie! - obwieścił, że nadal jest pewny awansu.
Ale dziennikarze, którzy przylecieli z Dniepropietrowska, mówią, że jego spokój to tylko pozory. Wczoraj uciekał przed prasą. - To normalne u niego. Nie lubi dużo gadać - mówią. - No i jest spięty, bardzo spięty. Jego dni są policzone. Jeśli nie wyeliminuje Lecha, wtedy... - dziennikarz macha ręką, jakby żegnał trenera.
Biessonow dostał od szefów dwa cele: awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej oraz zdobycie pierwszego w dziejach mistrzostwa kraju. Dniepr był dotąd tylko - dwukrotnie - mistrzem ZSRR.
Na razie zanosi się, że trener nie osiągnie żadnego z celów. Jego piłkarze przegrali z Lechem, w lidze oddali pozycję lidera Szachtarowi. - Pieniędzy u nas nie brakuje, ale Kijów i Donieck nigdy nie dopuszczą Dnipro do mistrzostwa - wzdychają dziennikarze.
Pieniędzy rywale rzeczywiście mają w bród. W zeszłym tygodniu wydali 5,5 mln euro na Ołeksandra Hładkiego. - Tyle zapłacili od ręki, bez targowania. Za kogo?! - nawet Ukraińcy wytykają działaczom rozrzutność. A to nie koniec. Dnipro kupuje za 6,5 mln Gwinejczyka Ismaela Bangourę z Rennes oraz Argentyńczyków - Fabiana Monzona za 3 mln i Lucasa Mareque za 900 tys.
- Przyjechaliśmy w dobrych nastrojach, bo jesteśmy przekonani o naszej sile. Faktycznie, pierwszy mecz nam się nie udał. Wpłynęło na to wiele czynników, choćby upał - mówi uzbecki obrońca Witalij Denisow.
Najlepszy strzelec drużyny Jewhen Sełezniow dodaje: - Lech niczym nas nie zaskoczył. Po prostu trochę mu się poszczęściło, że wbił nam szybko gola. My mieliśmy sytuacje czterystuprocentowe, tyle że się nam nie powiodło.
Sprawdź nas na facebook.com/Sportpl »piłka nożna, Lech Poznań, Liga Europejska, Dnipro Dniepropietrowsk