Sport.pl

F1. Kubica: To normalne, że słuchasz się zespołu

- Wiem, że nie jest łatwo przepuścić kolegę z ekipy, ale czasami to ważne dla zespołu. Tak było przez ostatnie 10 lat i będzie tak przez następne 10 - mówi przed GP Węgier Robert Kubica
Od niedzieli upłynęło zbyt mało czasu, aby zapomnieć o kontrowersyjnej sytuacji z wyścigu w Hockenheim, w którym jadący na pierwszej pozycji Felipe Massa bez walki przepuścił kolegę z Ferrari Fernando Alonso. Tzw. polecenia zespołu są w Formule 1 zakazane i choć w mniej lub bardziej ukrytej formie stosuje je większość ekip, to jednak Ferrari zostało wyjątkowo napiętnowane. Przed GP Węgier to wciąż najgorętszy temat w padoku. Massa mówił w czwartek: - Nie jestem kierowcą nr 2. Jeśli tak się stanie, to skończę karierę. Jestem profesjonalistą, który pracuje dla zespołu, i wszyscy powinni to zrozumieć.

- Jeśli na Hungaroringu powtórzy się sytuacja z Niemiec, to teraz wygram ja. Po to tu przyjechałem - mówił Brazylijczyk. Massie współczuł jego rodak z Williamsa Rubens Barrichello, a szef Mercedesa Ross Brawn mówił: - Rozumiem niezadowolenie fanów, ale zakaz poleceń zespołu jest niefunkcjonalny i nie przystaje do wyścigowych realiów. Udawanie pomyłki jest dla kierowcy bardzo proste.

O poleceniach zespołu mówił w czwartek także Robert Kubica, który był gościem oficjalnej konferencji prasowej otwierającej Grand Prix. - Sytuacja nie jest prosta, wszyscy pracujemy dla zespołów i czy ci się podoba, czy nie, najważniejszy jest team - tłumaczył Polak. - To normalne, że zespół prosi cię o konkretne zachowanie, jeśli może ono zwiększyć szansę na zdobycie większej liczby punktów dla zespołu czy też wyższą lokatę w mistrzostwach. Normalne jest także, że ty prośbę spełniasz.

- Wiem, że nie jest łatwo przepuścić kolegę z ekipy, ale czasami to bardzo ważne. Tak było przez ostatnie 10 lat i będzie tak przez następne 10. No, chyba że przepisy zakażą wyprzedzenia kolegi z zespołu, ale tego nie da się wprowadzić - stwierdził Kubica.

Dzisiaj na Hungaroringu odbędą się dwa treningi - transmisje w Polsacie Sport Extra o godz. 10 i 14. Kwalifikacje w sobotę o 14, wyścig o tej samej porze w niedzielę (transmisje w Polsacie). Faworytami są Red Bulle i Ferrari, które ostatnio są w lepszej formie niż prowadzący w obu klasyfikacjach McLaren. Po 11 z 19 wyścigów najwięcej punktów zgromadził Lewis Hamilton z McLarena (157), który wyprzedza kolegę z zespołu Jensona Buttona (143). Kierowcy Red Bulla Mark Webber i Sebastian Vettel mają po 136 pkt.

Mokre kwalifikacje?

Prognozy pogody wskazują, że nad Hungaroringiem może w trakcie GP padać. Dzisiejsze treningi będą suche, ale sobota ma być deszczowa - możliwe, że w kwalifikacjach kierowcy będą walczyć o miejsce na starcie na mokrym torze. Niewykluczone, że niewielkie opady spadną na podbudapeszteński tor także w niedzielę. Ostatni deszczowy wyścig na Hungaroringu miał miejsce w 2006 roku - debiutował w nim Kubica, który na mecie był siódmy, ale został zdyskwalifikowany za zbyt lekki bolid. Swój pierwszy wyścig w karierze wygrał wtedy Jenson Button, który ścigał się dla Hondy.

Nie jestem numerem dwa - mówi Massa »


Więcej o: