Sport.pl

Koszykówka. MŚ do lat 17. Polacy szykują się na bitwę z Niemcami

Łukasz Cegliński
2010-07-04 , aktualizacja: 04.07.2010 16:33
A A A Drukuj
W poniedziałek, w trzecim meczu mistrzostw świata do lat 17 w Hamburgu, reprezentacja Polski zagra z Niemcami. Po dwóch spotkaniach oba zespoły mają bilans 2-0. - Mecz z gospodarzami nie będzie porywający. To będzie raczej twarda walka, z ostrymi zagraniami i faulami. Tacy są Niemcy, my musimy im stawić czoła - mówi najlepszy strzelec Polski Mateusz Ponitka.
Michał Michalak
fiba.com
Michał Michalak
Grzegorz Grochowski
fiba.com
Grzegorz Grochowski
Piotr Niedźwiedzki
fiba.com
Piotr Niedźwiedzki
Jerzy Szambelan
fibaeurope.com
Jerzy Szambelan
Mateusz Ponitka
fiba.com
Mateusz Ponitka
Poniedziałkowe spotkanie rozpocznie się o 19. Statystyczną relację na żywo można śledzić na stronie Hamburg2010.fiba.com.

W MŚ do lat 17 bierze udział 12 drużyn podzielonych na dwie grupy. Awans do ćwierćfinałów uzyskają po cztery zespoły. Polska - po pokonaniu 71:54 Australii i zwycięstwie 101:83 z Koreą Płd. - praktycznie zapewniła sobie miejsce w ósemce.

- Dwa pierwsze mecze ułożyły się dla nas dobrze - mówi trener Jerzy Szambelan. - Australia jest mocnym zespołem, ale od trenerów z Serbii dostaliśmy płytkę z ich meczem z turnieju towarzyskiego. Zrobiliśmy porządny skauting i zabraliśmy im grę.

- Z Koreańczykami też nie grało się łatwo - oni są szybcy, sprytni, umieją wypracować pozycje rzutowe, z których trafiają. Nam udało się wygrać dość pewnie, ale Hiszpanie dzień wcześniej się z nimi męczyli. Przeważali dopiero w końcówce - zauważa trener.

Ponitka, który ze średnią 23,5 punktu na mecz jest liderem klasyfikacji strzelców turnieju, przyznaje jednak: - Na razie mieliśmy najsłabszych zawodników w grupie i teraz czekają nas trzy ciężkie mecze.

W poniedziałek, wtorek i środę biało-czerwoni zagrają odpowiednio z Niemcami, Hiszpanią i Kanadą. Wyniki między tymi zespołami zadecydują o kolejności w grupie B i rozstawieniu przed ćwierćfinałami, w których rywalami będą cztery drużyny z grupy A, gdzie grają Argentyna, Chiny, Egipt, Litwa, Serbia i USA.

I Polska, i Niemcy w dwóch pierwszych meczach wyraźnie wygrywały walkę o zbiórki, a także zdobywały więcej punktów spod kosza niż rywale. Oba zespoły należą do najwyższych w grupie B - średnia wzrostu obu kadr to 194,5 cm, choć w sumie to Niemcy są wyżsi o centymetr - mierzą 2335 cm, przy 2334 Polaków.

- Niemcy mają doskonałego wysokiego - Bogdana Radosavljevicia - mówi Ponitka. - To Serb z niemieckim obywatelstwem, który robi u nich dobrą robotę. Stawia zasłony, walczy na desce, dobrze broni, jest niezły w ataku - opisuje Polak. Radosavljević mierzy 210 cm wzrostu i w dwóch meczach rzucał średnio po 12 punktów i miał po 4,5 zbiórki.

- Drugim wyróżniającym się zawodnikiem Niemców jest Besnik Bekteshi, który z pochodzenia jest Albańczykiem - dodaje Ponitka. Bekteshi to rzucający o wzroście 193 cm, którego średnia punktów z dwóch spotkań wynosi 19 na mecz.

Szambelan o Niemcach, którzy na zeszłorocznych mistrzostwach Europy na Litwie zajęli 11. miejsce: - W porównaniu do tamtej drużyny wzmocnili się dwoma chłopakami z byłej Jugosławii i Albańczykiem, mieli porządny program przygotowań, który realizowali według wskazówek selekcjonera pierwszej reprezentacji Dirka Bauermanna.

- Są bardzo dobrze przygotowani pod każdym względem - organizacji gry, woli walki, przygotowania motorycznego. To bardzo trudny przeciwnik, ale będziemy kombinować. Poszukamy sposobów, aby rozwiązać ten mecz na swoją korzyść - zapowiada trener.

- To będzie twarda walka, z ostrymi zagraniami i faulami. Tacy są Niemcy, my musimy im stawić czoła. Możemy grać każdą koszykówkę - i szybką, i spokojną, i ustawioną, i szaloną, i twardą. Jesteśmy uniwersalnym zespołem - mówi Ponitka. - Niemcy chcą osiągnąć sukces, ale myślę, że jesteśmy w stanie ich pokonać.

Polacy mają swoje atuty - poza Ponitką, który prowadzi w klasyfikacji strzelców, najlepszym zbierającym turnieju jest na razie Przemysław Karnowski (212 cm wzrostu i średnio 15 zbiórek na mecz), a najlepszym podającym Grzegorz Grochowski (średnio po osiem asyst). Trzeba jednak pamiętać, że Polacy grali z najniższymi i teoretycznie najsłabszymi rywalami w swojej grupie.

Jak Szambelan ocenia grę drużyny? - Najlepsza strona to walka o zbiórki. W ataku mamy dobre rozwiązania, organizacja gry jest niezła, choć niektórzy zawodnicy czasami uciekają spod kontroli. Czasem trochę gry zabiera dla siebie Grochowski, czasem Ponitka, czasem Michał Michalak. Rozmawiamy z zawodnikami, uświadamiamy ich, że muszą być bardziej rozważni.

- Większych zastrzeżeń do podstawowych graczy jednak nie mamy - dodaje trener. - Wśród zmienników największe zaufanie mamy do Tomka Gielo, Flipa Matczaka i Daniela Szymkiewicza. Poprawnie zachowuje się Łukasz Bonarek, który w okresie przygotowawczym nie wyglądał na zawodnika, który mógłby nam pomóc, ale ostatnio ładnie się otworzył.

Poza Polakami i Niemcami jedynym niepokonanym zawodnikiem w turnieju są Amerykanie, którzy pokonali 82:70 Argentynę i rozbili Litwę 102:66. W ich składzie jest kilku zawodników, które specjalistyczne amerykańskie serwisy typują do wysokich pozycji w drafcie w 2012 roku - skrzydłowi Michael Gilchrist i James McAdoo oraz rozgrywający Marquis Teague.

- Amerykanie? Grają typowo fizycznie i mają w tym elemencie przewagę nad wszystkimi - mówi Ponitka. - Mają inną budowę ciała, skaczą zdecydowanie wyżej, ale inteligentnie nie grają. Mają indywidualne akcje - jeden zawodnik potrafi kozłować przez większość akcji, żeby w końcówce rzucić z dystansu lub szukać kolegi nad obręczą i podać mu na wsad z powietrza - opisuje koszykarz.

Szambelan przypomina: - To jest turniej i każdy zaliczy sinusoidę. Będą lepsze i gorsze dni, przeciwnicy, którzy pasują lub nie. Najważniejsze jest to, co powtarzam na każdym kroku - znaleźć się na wielkiej imprezie i doskonalić się na niej w warunkach startowych. Dla tych młodych koszykarzy to wciąż jest etap nauczania i selekcji.

- Wygraliśmy dwa mecze i co - walczymy dalej! Najważniejsze jest jednak to, żeby dwóch z tych naszych chłopaczków zagrało kiedyś w pierwszej reprezentacji. Po co ich obciążać medalowym celem? To czy w takim wieku zajmie się trzecie, czwarte, piąte czy szóste miejsce nie jest ważne - kończy Szambelan.

Podziel się