Sport.pl

Badminton. Zaskakujące zwycięstwo polskiego miksta

PAP, tg
2010-06-27 , aktualizacja: 27.06.2010 14:49
A A A Drukuj
Nadieżda Kostiuczyk i Robert Mateusiak Fot. Georgios Kefalas / AP Nadieżda Kostiuczyk i Robert Mateusiak
Robert Mateusiak i Nadieżda Zięba (Hubal Białystok) po dramatycznym finale pokonali 21:18, 22:20 utytułowaną indonezyjsko-rosyjską parę Hendra Setiawan -Anastazja Ruskich i zdobyli złoty medal otwartych mistrzostw Indonezji w badmintonie. Zawodnikom Hubala nie przeszkodzili nawet sędziowie, którzy kilkakrotnie podejmowali kontrowersyjne decyzje. Ich gra wzbudziła podziw nie tylko widzów w hali, ale również ekspertów i dziennikarzy.
To drugi taki sukces Mateusiaka i Zięby (panieńskie nazwisko Kostiuczyk) w najwyższej klasie imprez rozgrywanych w badmintonie. W listopadzie triumfowali w Hongkong Open Super Series 2009.

W niedzielę oba duety rozpoczęły spotkanie finałowe dość nerwowo, choć Nadieżda i Anastazja usiłowały pokryć swoje zmieszanie uśmiechami. Z początku mniej błędów popełniali gospodarze, dopingowani przez tłumy Indonezyjczyków, które wypełniły halę Istora.

Wicemistrzowie Europy, ochłonąwszy nieco, złapali właściwy rytm gry mimo ogłuszającego hałasu publiczności i - tak jak w pierwszym secie półfinału - zaczęli zdobywać seriami punkty. Po fantastycznym, kontrującym krosie Zięby było 13:10, a po kończącym ścięciu jej partnera 14:10.

Końcówka była jednak "gorąca". Gdy Mateusiak wdał się w dyskusję z sędzią, a za chwilę Zięba nie była w stanie wybronić ataku rywali, biało-czerwoni prowadzili tylko 19:18. Na szczęście w porę się opanowali i smecz Zięby w Ruskich dał im zwycięstwo 21:18.

Przeciwnicy korzystali w przerwie z porad trenerskich, podczas gdy osamotnieni polscy badmintoniści naradzali się sami. Nagle do Mateusiaka podbiegł były trener reprezentacji Polski Kim Young Man i w pośpiechu dał krótką radę.

Początek drugiego seta był wyrównany i ... nerwowy. Mateusiak po tym, jak arbiter serwisowy uznał jego zagranie za błąd, nie chciał się z tym pogodzić i sędzia główny musiał zwracać mu uwagę. Polacy w tej fazie kompletnie pogubili się i przegrywali 5:7. Po następnej akcji Zięba upadła i przez dłuższą chwilę nie podnosiła się. Pierwszej pomocy poza boiskiem udzielił jej partner na tyle fachowo, że wróciła na kort.

Setiawan liczył zapewne, że polska zawodniczka będzie teraz łatwiejszą ofiarą i niemalże wszystkie ataki kierował w jej stronę. Początkowo były efekty, a z oblicza poddenerwowanej Nadieżdy zniknął uśmiech. Natomiast z Mateusiaka emanował cały czas spokój (z wyjątkiem sporów z sędziami).

Przerwa wpłynęła zbawiennie na biało-czerwonych, którzy zaczęli grać koncertowo obejmując prowadzenie 13:11. Jednak rywale też pokazali swą klasę. Obie strony rzucają na szalę wszystkie swoje siły i umiejętności. Przy stanie 20:20 sporo widzów wstało z miejsc. Gdy Rosjanka zaserwowała w aut, Polacy mieli "mistrzowskiego" meczbola. Ruskich broniła niedokładnie, Mateusiak ścinał w Setiawana, który broniąc się rozpaczliwie, wyrzucił lotkę w aut. Zaraz potem polscy badmintoniści szaleli z radości.

W sobotę wzbudzili podziw nie tylko widzów w hali, ale również ekspertów i dziennikarzy, także tych komentujących dla stacji telewizyjnych przebieg półfinałowego meczu. Mateusiak i Zięba pokonali ulubieńców publiczności, legendarną parę opromienioną mnóstwem sukcesów międzynarodowych, jak dwukrotne mistrzostwo świata i wicemistrzostwo olimpijskie Novę Widianto i Liliyanę Natsir 21:12, 16:21, 21:19.

Pięciobój nowoczesny. Czwojdzińska mistrzynią Polski


Zobacz więcej na temat:

Podziel się