Sport.pl

F1. Grand Prix Europy. Walencja, lekcja wyścigowego kompromisu

W niedzielę Grand Prix Europy w Walencji. Na treningach na ulicznym torze Robert Kubica był bardzo szybki. Ale jeszcze szybciej rozpędzają się McLareny Jensona Buttona i Lewisa Hamiltona.
Ostatnie dwa wyścigi kierowcy McLarena wygrali podwójnie, nabrali imponującego rozpędu. Trudno będzie ich wyprzedzić, zwłaszcza na ulicznym torze w Walencji, w dziewiątym wyścigu sezonu. Tu bowiem najszybszy tegoroczny samochód - Red Bull - nie będzie miał takiej przewagi technologicznej nad innymi, jak np. w Turcji, Malezji, Chinach czy Barcelonie. Im szybsze są zakręty, tym strata rywali do Red Bulla większa. Na torze wokół mariny dla jachtów Pucharu Ameryki zakręty oczywiście są, ale sporą ich część trzeba pokonywać, jadąc wolno (jak na wyścigi F1).

- Jest tu kilka zakrętów, z których bolid wyjeżdża blisko ścian. Jest też sporo zmian kierunku jazdy przy dużej prędkości, kilka dłuższych prostych, więc tor stanowi niezłą łamigłówkę dla inżynierów ustawiających samochód. Nie można tutaj polegać tylko na docisku aerodynamicznym. Trzeba iść na kompromis, a to jest to, co nam sprzyja - powiedział Button, wicelider klasyfikacji kierowców.

On akurat wie, kiedy iść na kompromis, a kiedy nie. Właśnie wygrał proces z zespołem Mercedesa. Button w kontrakcie przed poprzednim sezonem zawarł klauzulę dającą mu bolid na własność, o ile zdobędzie mistrzostwo świata. Zespół Brawn GP, w którym jeździł rok temu Button, zgodził się łatwo, bo szanse na wywalczenie tytułu nie były przed pierwszym Grand Prix za duże. A jednak Brytyjczyk został najlepszym kierowcą świata. Mercedes, który kupił zeszłoroczny zespół Buttona, chciał się z umowy wykręcić, bo zbudowanie bolidu kosztuje około 1,5 mln dolarów. Niemcy napisali Buttonowi list, w którym stwierdzili, że nie mają żadnego rezerwowego, oryginalnego bolidu do oddania, choć w sumie zbudowali dla niego i jego kolegi Rubensa Barrichello aż sześć samochodów. Oferowali kopię. Brytyjczyk wytoczył Mercedesowi proces i wygrał - stał się szczęśliwym posiadaczem historycznego pojazdu.

Ale w innych sprawach Button jest wzorem kompromisu. Widać to po jego stylu jazdy, w którym łączy elegancję, miękkość i inteligencję z wolą walki. Przy czym ryzykuje i idzie na całość tylko wtedy, gdy widzi, że tylko takim drapieżnym manewrem może coś wywalczać. Jest mistrzem zarządzania ryzykiem.

Na piątkowych treningach nowe rozwiązania testowały Ferrari i Renault. Obie próby były obiecujące. Lider Ferrari Fernando Alonso był najszybszy w drugim treningu, lider Renaulta Kubica - czwarty i szósty. Polak pierwszy raz jeździł z nowym układem wydechowym polepszającym przyczepność aerodynamiczną - pomysł zaczerpnięto od Red Bulla. Niedawno Alonso używał tego rozwiązania na torze należącym do Ferrari - Fiorano. Choć testować w tym sezonie nie wolno, wyjątkami są sesje filmowe i próby na prostych. Ferrari zrobił więc sesję filmową. Alonso jeździł bardzo wolno z nowym układem wydechowym, bo rejestrowany był przez kilkanaście kamer na torze i w samochodzie. Jak powiedział później z przekąsem: - Przy prędkości 60 km na godzinę układ się sprawdza.

Największym faworytem w Walencji znów będzie jednak Red Bull. Gdy Button wspominał o tym, że w Hiszpanii nie można polegać tylko na docisku aerodynamicznym, pił do austriackiego zespołu. To właśnie Red Bull dysponuje najwszechstronniejszym bolidem, zdobywającym niemal wszystkie pole position sezonu - z wyjątkiem jednego. Natomiast stanowczo gorzej jest u nich z kierowcami. Zbyt często nie idą na kompromis.

Więcej o: