Ekipa Grunwaldu została samodzielnym rekordzistą rozgrywek o mistrzostwo Polski seniorów. Piętnastoma tytułami nie może się pochwalić żadna inna. Czternaście wywalczyła Sparta Gniezno, a po dwanaście - Pocztowiec Poznań i Warta Poznań.
Pomorzanin przełamał jednak tradycję "poznańskich finałów" w mistrzostwach Polski. Od 2001 do 2009 w spotkaniach o złoto spotykały się wyłącznie Grunwald i Pocztowiec.
Przed trzecim meczem pożegnano kończącego karierę zawodnika gospodarzy Dariusza Kurca. Na co dzień jest on kierownikiem wyszkolenia w Polskim Związku Hokeja na Trawie i współpracuje z trenerem kadry seniorów.
Decydujący mecz był bardzo ciekawy i stał na dobrym poziomie. Do przerwy był remis 1:1, choć Grunwald miał tylko osiem okazji do zdobycia bramki, a grający wówczas defensywnie Pomorzanin wykorzystał jedyną. Kapitalnie w finałowych spotkaniach spisywał się jednak bramkarz torunian Łukasz Domachowski.
Gospodarze zdobyli drugiego gola na początku drugiej połowy. Wtedy goście postawili wszystko na jedną kartę - atakowali z pasją, stworzyli kilka dogodnych sytuacji podbramkowych, jednak reprezentacyjny bramkarz Mariusz Chyła nie dał się jednak zaskoczyć.
- Włożyliśmy wiele wysiłku w trzecim, decydującym meczu w pokonanie bardzo dzielnie walczącego Pomorzanina. Mieliśmy jednak wcześniej wiele trudniejszych finałów z Pocztowcem Poznań i na pewno doświadczenie w rywalizacji o złoto było po naszej stronie. Mimo wszystko apeluję do władz polskiego hokeja o to, aby w przyszłości trzech spotkań finałowych nie grać dzień po dniu, ale przynajmniej z jednodniową przerwą - powiedział grający trener Grunwaldu Robert Grzeszczak.
- Pomorzanin mistrzem Polski był tylko raz i to 20 lat temu. Wicemistrzostwo Polski zdobył po raz drugi. To może niespodzianka dla tych, którzy nie śledzą na co dzień rozgrywek hokeja na trawie. Krok po kroku pniemy się jednak w górę. Jestem dumny z postawy mojego zespołu w finale. Ta młoda drużyna się rozwija. I już uwierzyła, że może walczyć o najwyższe miejsca w polskim hokeju. Żałuję, iż nasz najgroźniejszy zawodnik - Karol Szyplik - ze względu na wcześniejszą chorobę nie był w pełni sił w decydujących spotkaniach - powiedział trener Pomorzanina Andrzej Makowski.
Mecze o medale oglądał nowy trener kadry narodowej Holender Bas Dirks. - Doskonale wiem jak to wygląda w Holandii. W Polsce było to dla mnie zupełnie nowe, bardzo ciekawe doświadczenie. Choć w finałach Pomorzanin grał bardzo dobrze, to Grunwald zasłużył na końcowy sukces. Poczyniłem wiele cennych obserwacji. Postaram się je wykorzystać w pracy z kadrą - wyjaśnił.
Rekord w zakończonych w niedzielę rozgrywkach ustanowił zwycięzca rywalizacji snajperów Marcin Strykowski z Grunwaldu. Symboliczną hokejową " Złotą Laskę " PZHT i redakcji "Sportu" zdobył dzięki 64 bramkom. To rekord w rozgrywkach o mistrzostwo kraju. Poprzedni - od sezonu 2006/07 - wynosił 60 goli i również należał do Strykowskiego. Niemal do końca godnym rywalem króla strzelców był Karol Szyplik z Pomorzanina Toruń, który w sumie zanotował 57 trafień.
W niedzielę rozegrano też w Gnieźnie trzecie spotkanie o miejsca 7-8. Wyższą pozycją zajął Start Gniezno, który pokonał LKS Gąsawa 6:4 (2:1).
Klasyfikacja końcowa 74. Mistrzostw Polski:
| 1. | Grunwald Poznań |
| 2. | Pomorzanin Toruń |
| 3. | Pocztowiec Poznań |
| 4. | AZS AWF Poznań |
| 5. | LKS Rogowo |
| 6. | Warta Poznań |
| 7. | Start 1954 Gniezno |
| 8. | LKS Gąsawa |
| 9. | Stella Gniezno |
| 10. | MKS Siemianowice Śląskie |
Zespół z Siemianowic Śląskim automatycznie spadł do 2. ligi. Awansowała po wygraniu turnieju barażowego drugoligowców Polonia Środa Wielkopolska. W gronie najlepszych utrzymała się dziewiąta po zasadniczej części rozgrywek Stella Gniezno, która wygrała baraże z drugą drużyną turnieju 2. ligi - Ósemką Tarnowskie Góry.