Sport.pl

Mundial 2010. Szacunek za bezpieczeństwo - oto na co zasłużyła RPA

Południowoafrykańska policja szeroko rozwinęła front walki o bezpieczeństwo kibiców. Na lotnisku w Johannesburgu do ojczyzny zawrócono angielskiego kibica oraz 11 Argentyńczyków. Rozpoznano w nich stadionowych chuliganów.
Mimo medialnych doniesień z Argentyny, że całe hordy futbolowych przestępców przedostały się do RPA, południowoafrykańska policja twierdzi, że ryzyko zadym podczas meczów jest obniżone. - Dzięki naszym działaniom i dzięki współpracy z policją w wielu krajach przestaliśmy uważać, że stadionowe chuligaństwo jest wielkim zagrożeniem - twierdzi rzeczniczka policji Sally de Beer. - Dodatkowo Brytyjczycy powzięli tyle zapobiegawczych akcji u siebie, że ze strony ich kiboli nic nam nie grozi.

Argentyna przekazała policji RPA listę 800 nazwisk z wilczymi biletami na mecze piłkarskie. Brytyjski Home Office na czas mistrzostw zażądał paszportów od 3,2 tys. rodzimych chuliganów.

- Bardzo ciężko pracujemy nad tym, by ludzie mieli realistyczne wyobrażenie, jak wygląda obecnie angielski kibic. Od lat 70. i 80. wiele się w tym względzie zmieniło - zapewnia Andy Holt, szef delegacji policji brytyjskiej stacjonującej w Rustenburgu.

Policja z 27 krajów pomaga utrzymywać porządek na trybunach. Każdy stadion ma areszt do zatrzymywania niespokojnych kibiców.

W Rustenburgu siły bezpieczeństwa były nawet większe niż gdzie indziej z powodu wizyty wiceprezydenta USA Joe Bidena. Kibice musieli stać w długich kolejkach, by przejść przez bramki wychwytujące metalowe przedmioty i poddać bagaże dokładnemu przeglądowi. W powietrzu fruwało kilka policyjnych helikopterów.

Obawy i bardzo widoczna wszędzie policja nie przeszkodziły angielskim i amerykańskim fanom wręcz zalać ospałe górnicze miasteczko - w kwaterach prywatnych zbrakło miejsc, barom wokół stadionu długo przed meczem skończyły się zapasy piwa.

Dookoła parku Ellisa w Johannesburgu, gdzie Argentyna pokonała Nigerię 1:0, jeździły dziesiątki patroli motocyklowych. Okolica najbardziej znana jest z handlu narkotykami i związanej z nim gangsterskiej przestępczości. Ale to właśnie na tym stadionie podczas mistrzostw świata w rugby w 1995 r. doszło do słynnej sceny, gdy bohater walki z apartheidem Nelson Mandela wręczył trofeum kapitanowi drużyny RPA białemu Burowi Francoisowi Pienaarowi. Teraz park Ellis jest otoczony dzielnicami, które są kwintesencją porażki w walce z przestępczością, zaludnionymi przez imigrantów, wśród których wielu przybyło z Nigerii. Mecz Argentyny z Nigerią przeszedł jednak bez incydentów.

Organizatorzy odetchnęli z ulgą już wcześniej, kiedy bez żadnych większych kłopotów zakończył się piątkowy mecz otwarcia. Szczęśliwie największe skargi dotyczyły tylko korków i opóźnionych pociągów, na co narażonych było 85 tys. kibiców ciągnących w kierunku Soccer City na mecz gospodarzy z Meksykiem.

Rich Mkhondo, rzecznik turnieju powiedział, że nowe rozkłady zostaną opublikowane już dziś. Doradzał też zrezygnowanie z jazdy swoimi samochodami i używanie komunikacji miejskiej. "Szacunek! Oto co wywalczyliśmy!" - napisał dziennik "Star" po remisie gospodarzy 1:1 z Meksykiem. "Na przekór krytykantom RPA pokazała zapierającą dech w piersiach ceremonię otwarcia, zaś piłkarze »Bafana Bafana « dostosowali się do wysokiego poziomu, wywalczając zwycięski remis".

Gazeta podkreśla, że wcześniej - właściwie przez pełne sześć lat od decyzji FIFA o przyznaniu praw do organizacji - świat niepokoił się, czy Południowa Afryka jest gotowa do przeprowadzenia takiej imprezy jak mundial.

Mimo obaw wszystkie projekty infrastrukturalne - stadiony, autostrady i linie kolejowe - zostały ukończone na czas, choć poziom ulicznej przemocy i przestępczości wciąż niepokoi. Przestępcy grożący bronią obrabowali dziennikarzy z Portugalii, Hiszpanii, Nowej Zelandii oraz kibiców. Skradziono gotówkę z pokoi hotelowych reprezentantów Grecji. A trzech mężczyzn, którzy obrabowali dziennikarzy portugalskich, zostało złapanych. Skazano ich na 15 lat więzienia wyrokami sądu specjalnego, działającego w czasie mundialu.

Piłkarze i trenerzy krytykują eksperyment FIFA - czytaj tutaj »