Sport.pl

Wayne Rooney w meczu z USA: Ze złości w dojrzałości

Z Wayne'em Rooneyem w zasadzie nie ma żartów. Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego przez wielu jest uważany za odpowiednika wioskowego głupka. Newsem numer jeden przed mundialem było szkolenie sędziów pod kątem różnych przekleństw, żeby można było szczególnie niesfornych - i tu padło ?zwłaszcza Rooneya" - karać bezwzględnie.


Aparycja Anglikowi raczej nie pomaga, te odstające owłosione bardziej niż głowa uszy oraz kilka innych elementów facjaty. Ale napastnik Manchesteru United nie gra na pewno głupio. Co było także widać w sobotnim meczu z USA, podczas którego nie spuszczałem z niego oka.

Anglicy nie byli po tym spotkaniu zadowoleni. Jedna z gazet zastosowała stary chwyt. Przed mundialem nazwała Rooneya jedną z czterech największych gwiazd świata, by za pasywną postawę w meczu z Amerykanami oblać kubłem zimnej wody.

Niektóre z liczb meczu są rzeczywiście dla Rooneya niecodzienne. Faulowany tylko dwa razy, w 82. i 86. minucie, kiedy to wyraźnie sfrustrowany, już po wejściu na boisko Petera Croucha, cofnął się do rozgrywania piłki i po dwóch, trzech dryblingach był "kasowany" przez przeciwników. W każdej z połów przez pierwsze 12 minut praktycznie nie dotknął piłki. Przy bramce dla Anglii to on rozminął się z piłką, dzięki czemu trafiła do Heskeya, który odegrał do Stevena Gerrarda na czystą pozycję.

Jednak mimo tych średnich osiągnięć, wiele razy Rooney był naprawdę świetny. Właściwie wszystkie 12 podań do przodu (wszystkie na połowie atakowanej - rzadkość jak na napastnika!) stwarzało zagrożenie, było zagraniami z pierwszej piłki bardzo trudnymi do precyzyjnego wykonania. Potrafił, stojąc tyłem do bramki, podać do skrzydłowego do przodu, przez co Aaron Lennon i Shaun Wright-Phillips mieli sporo okazji. To były nie tylko technicznie dobre podania, ale też bardzo silne uderzenia - i to połączenie jest właśnie siłą Rooneya.

Niestety dla Anglii, niemal żadna z tych akcji nie kończyła się powrotem piłki do Rooneya, bo skrzydłowi szybkobiegacze albo zatracali się w dryblingu, albo podawali niecelnie. Znów przypomniał się niedawny cytat z Rooneya, który po jakimś niepowodzeniu Manchesteru United śmiał się, że nie jest wystarczająco szybki, aby dochodzić do swoich znakomitych podań i dośrodkowań. Nie da się ukryć - wydaje się, że umiałby z nich zrobić lepszy użytek.

Złość jest na pewno elementem, który w języku ciała Wayne'a Rooneya odgrywa wielką rolę. Zły po koszmarnym błędzie bramkarza od razu ruszył w stronę bramki Amerykanów, jakby chcąc wymierzyć od razu boską sprawiedliwość. Łatwo zapomnieć, że Rooney dopiero w listopadzie skończy 25 lat i dopiero teraz może osiągać coś na kształt dojrzałości piłkarskiej. Czy przez nią zatraci złość, która wyniosła go na szczyt?

Jedno jest pewne - raczej w tym mundialu ciężko będzie o powtórzenie akcji ze słynnej reklamy (tej, w której Rooney z brodą mieszka w przyczepie, a później rodzą się setki małych Wayne'ów). Tej akcji, w której goni przez całe boisko Francka Ribery'ego i wślizgiem wybija mu piłkę. W meczu z USA napastnik Anglików nie miał ani jednej akcji obronnej, przejętej piłki lub wybicia. Znów dojrzałość?

Liczby Wayne'a Rooneya z meczu z USA

Minuty: 90

Strzały: 3 (1 celny) - 20. minuta (z 22 m po ziemi), 71. minuta (głową bardzo niecelnie z trzech metrów po złym dośrodkowaniu), 74. minuta (z 25 m minimalnie niecelnie)

Podania celne do przodu: 12 (12 na połowie ataku)

Podania celne do tyłu: 12 (11)

Dośrodkowania: 2 próby, 1 celne, 1 niecelne

Podania długie: 1 próba, udana

Straty piłki: 12 (10)

Piłki przechwycone: 0

Piłki wybite: 0

Faule: 0

Faulowany: 2

Więcej o: