Landis udzielił obszernego telefonicznego wywiadu amerykańskiemu portalowi ESPN.com. Wcześniej konsekwentnie zaprzeczał, aby kiedykolwiek dopuścił się stosowania dopingu. Teraz po prawie czterech latach wyznał - Chciałem oczyścić swoje sumienie. Nie chcę być dłużej częścią tego procederu.
Amerykanin stwierdził także, że nie czuje się winny tego co robił, ponieważ jego zdaniem to powszechna praktyka w kolarskim świecie. Po raz pierwszy z dopingiem miał się zetknąć w 2002 roku kiedy jeździł w US
Postal. W tym samym czasie barw tej grupy bronił także jego rodak Lance Armstrong, który siedmiokrotnie wygrywał Tour de France.
Gazeta The Wall Street Journal dotarła natomiast do trzech emaili, które Landis rozesłał do kolarskich władz i sponsorów. Amerykanin szczegółowo w nich opisuje proceder nielegalnego wspomagania i jego ukrywania. Wspomina jak Armstrong podczas zgrupowania w Hiszpanii prosił go o codzienne sprawdzanie temperatury krwi przechowywanej w lodówce, która znajdowała się w szafie jego hotelowego pokoju. Miała być ona użyta przed Tour de France w 2003 roku.
Oprócz Armstronga Landis o stosowanie dopingu oskarża także innych amerykańskich kolarzy: George'a Hincapiego, Leviego Leipheimera i Davida Zabriskiego. Dyrektor sportowy Johan Bruyneel miał go natomiast uczyć jak stosować EPO, aby nie można go było wykryć.