Zobacz skrót meczu Lakers - Suns na Z Czuba.pl >Kibice Lakers pierwszego meczu z Suns się obawiali. Nie w pełni sił był środkowy Andrew Bynum (uraz kolana), a dzień przed meczem okazało się, że na kontuzję narzeka także Kobe Bryant. Lider Lakers z powodu opuchniętego kolana nie trenował przez kilka dni, a lekarze spuścili z kolana nadmiar płynu.
W poniedziałek oznak kontuzji po nim nie było widać. Bryant był nie do zatrzymania. Rzucił 40 punktów, z czego aż 21 w trzeciej kwarcie. Suns nie wiedzieli jak go zatrzymać. Próbował weteran Grant Hill, próbował też Jarred Dudley - wszystko na nic. - Byłem agresywny, grałem po prostu swoje. Miałem trochę wolnego miejsca, to rzucałem lub wchodziłem pod kosz - mówił po meczu Bryant.
Ale nie tylko Bryant był problemem Suns. 19 punktów i 19 zbiórek zaliczył Lamar Odom (większość w pierwszej połowie), a Pau Gasol dołożył 21 punktów. Lakers wykorzystali swoją przewagę pod koszem, zdominowali grę bliżej obręczy. Zebrali 42 piłki wobec 34 Suns.
Największy sukces Lakers to ograniczenie ofensywy Suns. Jeszcze w pierwszej połowie gracze z Arizony swoimi szaleńczymi, szybkimi akcjami utrzymywali się w grze, ale po przerwie dostali lekcję dobrej obrony. Lakers nie pozwalali im na łatwe trójki, uniemożliwiali Steve'owi Nashowi granie dwójkowych akcji z Amare Stoudemire'm. Nash zakończył mecz z 13 punktami i 13 asystami, a Stoudemire był najlepszym strzelcem drużyny (23 pkt.), ale przeciwko Lakers Suns mieli zbyt mało potencjału.
Kluczem do zwycięstwa Lakers był trzecia kwarta, gdy trafiać raz za razem zaczął Bryant. Rzucił w tej części meczu 21 punktów (Suns 24), a jego zespół odskoczył na 14 punktów. Suns po tym ciosie się nie podnieśli. - Kobe to najlepszy strzelec ligi. Trafia z każdej pozycji, nawet lewą ręką. Tydzień przerwy był dokładnie tym, czego potrzebował - mówił po meczu Lamar Odom, który dobrze pamięta play-off z 2006 i 2007 roku, gdy Suns wysyłali Lakers na wakacje. Odom i Bryant chcą rewanżu.
Lakers w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 1:0. Mecz numer dwa w nocy ze środy na czwartek o godz. 3 polskiego czasu.
W Konferencji Wschodniej Orlando Magic Marcina Gortata przegrywają 0:1 z Boston Celtics. Mecz numer dwa tej pary w nocy z wtorku na środę o godz. 2.30 polskiego czasu. Transmisję przeprowadzi Orange Sport.