Bayern przegrał, choć do 87. minuty prowadził po golu Miroslava Klosego. W ten sposób Eintracht przerwał imponującą serię Bawarczyków, którzy nie doznali porażki w żadnym z poprzednich 19 meczów ligowych.
- Jeśli marzy się o mistrzostwie, to trzeba wygrywać na wyjazdach. Pięć minut przed końcem meczu mieliśmy trzy punkty i czuliśmy się jak w niebie. Z powodu własnych głupich błędów skończyliśmy w piekle - ocenił pomocnik gości Bastian Schweinsteiger.
Zespół holenderskiego trenera Louisa van Gaala obronił pozycję lidera, gdyż czekające na tytuł mistrzowski od 52 lat Schalke 04 Gelsenkirchen zremisowało w Hamburgu z HSV 2:2. "Byliśmy lepsi i bliżsi zwycięstwa. Szkoda zmarnowanych sytuacji" - powiedział po meczu napastnik gości Kevin Kuranyi, który zdobył 15. gola w sezonie. Dla HSV trafił m.in. Holender Ruud van Nistelrooy.
- Nie mam problemu z tym, że dziś nie zostaliśmy liderem. Zagraliśmy kolejny dobry mecz i walczymy dalej - podkreślił szkoleniowiec ekipy z Zagłębia Ruhry Felix Magath, który przed rokiem wygrał Bundesligę z VfL Wolfsburg.
Pikanterii rywalizacji Bayernu i Schalke dodaje fakt, że w środę spotkają się w półfinale Pucharu Niemiec. - Nie rezygnujemy z żadnego trofeum - przyznał Magath.
Wysokiej porażki doznał trzeci w tabeli Bayer Leverkusen, który w Dortmundzie uległ Borussii 0:3. Bohaterem wieczoru był Argentyńczyk Lucas Barrios, zdobywca dwóch goli. Pomocnik gospodarzy Jakub Błaszczykowski został zmieniony w 90. minucie.
"Aptekarze" tracą dwa punkty do Schalke i trzy do Bayernu.
Efektowną wygraną odniosła zamykająca tabelę, ale nie rezygnująca z walki o utrzymanie Hertha Berlin, która wygrała z broniącymi tytułu "Wilkami" z Wolfsburga 5:1. Trzy gole dla gości zdobył Grek Theofanis Gekas. Łukasz Piszczek grał w barwach zespołu ze stolicy do ostatniej minuty, a Artur Wichniarek zmienił bohatera gości pięć minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego.
"Hertha jeszcze żyje" - zatytułował relację z meczu magazyn "Kicker".