W sobotę na podium stanęły Norweżki. Wygrała Marit Bjoergen przed Kristin Stoermer Steirą i Therese Johaug.
Kowalczyk teoretycznie startować nie musiała, gdyż trzy Kryształowe Kule - za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, za dystanse i sprinty - zapewniła sobie już wcześniej.
Chciała jednak pokazać rywalkom, że jej zwycięstwo nie było przypadkowe. Chciała brać udział w zawodach do końca.
Miała jednak pecha. Na pierwszym pomiarze czasu (2,5 km) znajdowała się na czele stawki. Potem do jej narty przykleiła się reklamówka, która zadziałała jak hamulec. Biegaczka spadła do trzeciej dziesiątki i musiała rozpocząć mozolny marsz w stronę czołówki.
W ten sposób nową liderką Finału Pucharu Świata została sobotnia zwyciężczyni, Marit Bjoergen.
W piątek trzykrotna medalistka olimpijska z Vancouver triumfowała w biegu na 2,5 km techniką klasyczną.
W niedzielę podopieczna Aleksandra Wierietielnego ruszy na trasę biegu na 10 km na dochodzenie z prawie minutową stratą do Bjoergen.