- O naszym zwycięstwie zadecydował góralski charakter i żelazna dyscyplina - powiedział trener Wojasa Podhale Milan Janczuszka.
Jak dodał, setki godzin na lodzie i ciężka
praca nad taktyką musiały przynieść
owoce. "To mistrzostwo to dla mnie niewypowiedziane szczęście - ze łzami radości w oczach cieszył się z sukcesu szkoleniowiec nowotarżan.
Tradycyjnie spalono kapelusz trenera. - Runda wokół lodowiska ze spalonym kapeluszem na kiju to nasza tradycja. To taki gest radości, triumfu i podziękowania dla publiczności - przypomniał Rafał Sroka z Podhala.
- Ten tytuł to także wyzwanie na przyszłość. Po radości musi przyjść czas na myślenie o przyszłości klubu. Trzeba usiąść i porozmawiać - powiedział burmistrz Nowego Targu, Marek Fryźlewicz.
Zapytany jak ocenia grę Cracovii Daniel Laszkiewicz powiedział: - Moim zdaniem o naszej przegranej zdecydowały właściwie pierwsze dwa mecze w
Krakowie, przegrane 3:4 i 4:5. Trudno na gorąco analizować błędy, ale spokojnie jakieś wnioski trzeba wyciągnąć. Gratuluję hokeistom Podhala. Wygrali lepsi.
Wojas Podhale Nowy Targ - Comarch Cracovia Kraków 3:1 (2:1, 0:0, 1:0). Bramki: 1:0 Marcin Kolusz (8), 1:1 Michał Radwański (16), 2:1 Krzysztof Zapała (19), 3:1 Frantisek Bakrlik (50).
Kary: Podhale - 18; Cracovia - 34 (w tym 10 min. Csorich za niesportowe zachowanie).
Widzów: ok 4000.
Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 4-1 dla Wojasa.