Na drugiej stronie "L'Equipe" malutki lew (lwy to Olympique) ubrany w kosmiczny strój w barwach Lyonu leci sobie uśmiechnięty wśród gwiazd, z hełmem na głowie. W tle jest piłka- planeta. Na rysunku napis: "Galaktyczny!".
I kto jest "Galaktyczny"? - pyta dziennik w relacji z Madrytu. Zdaniem jej dziennikarzy Olympique odniosło największy sukces w swojej historii, mimo że już trzykrotnie grało w ćwierćfinale LM. - Moje szczęście jest nie do opisania. Nie powinienem tego mówić, ale uroniłem łzę, może mi to przysporzy trochę sympatii, przecież lubimy ludzi, którzy płaczą. Teraz wszyscy mamy szalone marzenia, żeby wrócić tu na finał - powiedział prezes i właściciel klubu Jean Michel Aulas.
Dla Francuzów bohaterem meczu był strzelec wyrównującego gola - Miralem Pjanić. Chłopak z Bośni, który za trzy tygodnie skończy 20 lat. Ponad półtora roku temu Olympique Lyon kupił wówczas nastolatka za 8 mln euro ze spadającego z ekstraklasy FC Metz. "Inwestycja zaczęła się właśnie spłacać, strzelił gola wartego fortunę" - komentuje "L'Equipe".