Vancouver 2010. Małysz o rywalach: Żona Kuettela bardziej kibicuje mi
09.02.2010
, aktualizacja: 09.02.2010 07:31
Janne Ahonen - zamknięty w sobie, Simon Ammann to człowiek dusza, Gregor Schlierenzauer nie potrafi ukryć emocji, a Andreas Kuettel bywa na niego czasami zły, bo jego żona - Polka - bardziej kibicuje rodakowi - tak ocenia rywali ze skoczni Adam Małysz.
ZOBACZ TAKŻE
- Vancouver 2010. Tajner o Justynie Kowalczyk: Nie mów hop... (09-02-10, 10:16)
- Vancouver 2010. Konrad Niedźwiedzki chorążym polskiej ekipy (09-02-10, 08:27)
- Skoki narciarskie. Kojonkoski: Małysz ma szansę na złoto (08-02-10, 12:48)
- Vancouver 2010. Małysz potrzebuje uśmiechu... fortuny (08-02-10, 07:22)
- Vancouver 2010. Małysz: Potrzebne szczęście i pomoc fanów (07-02-10, 23:12)
- Vancouver 2010 - "Sporting News": pięć medali dla Polski (06-02-10, 11:02)
- Vancouver 2010: Małysz: najlepiej było w Nagano (05-02-10, 09:31)
SERWISY
- Wszyscy się dobrze znamy. Czasami spędzamy ze sobą więcej czasu niż z rodzinami, dlatego potrafimy nawet z twarzy wyczytać, w jakim ktoś jest humorze - powiedział najlepszy polski skoczek narciarski.
Małysz uważa, że najbardziej szczery jest dwukrotny złoty medalista olimpijski z Salt Lake City, Szwajcar Simon Ammann. - Gdy jest w formie, to mówi o tym otwarcie. Przychodzi i oznajmia: jestem silny, dzisiaj mogę wygrać. Z kolei jak coś u niego nie gra, to też tego nie ukrywa. U niego nie ma niespodzianek. Zawsze wiadomo, na co go stać - poinformował.
Szwajcar ma, według niego, jeszcze inne pozytywne cechy: - Ciągle się uśmiecha. Nawet jak był okres, kiedy nie wszystko mu szło najlepiej i tak podchodził, zagadał, poklepał po plecach. To dusza towarzystwa, potrafiąca rozbawić i rozluźnić atmosferę.
Całkiem innym typem człowieka jest Gregor Schlierenzauer. - Jak wszystko mu wychodzi, to jest bardzo otwarty. Tryska humorem, ale nie dzieli się raczej swoimi emocjami. Całkowicie się zmienia, gdy zaczyna przegrywać. Zamyka się w sobie i nagle nie ma z nim żadnego kontaktu. Nie chce niczego komentować, przestaje dzielić się emocjami. Taki typowy Austriak... - powiedział Małysz.
Najmniej dostępny jest Fin Janne Ahonen. - To wynika także z bariery językowej, która nas dzieli. Niestety nie znam angielskiego, a on niemieckiego, dlatego nie możemy sobie swobodnie porozmawiać. Z obserwacji wynika, że jest bardzo zamknięty w sobie. Nie można odczytać z jego twarzy żadnych emocji. Nawet jak wygrywa nie okazuje radości. Nigdy nie wiem, co się kryje w jego głowie. Rzadko odzywa się także do innych - ocenił czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli.
Skąd bierze się taka postawa? - Chyba z kultury w jakiej się wychował - uważa Małysz. - Wszyscy Finowie są podobni. Trzymają ludzi na dystans, nie dopuszczają do siebie, wolą swoje sprawy przemyśleć sami i nie dzielą się radościami, ale i problemami.
Najlepszy kontakt Polak ma ze Szwajcarem Andreasem Kuettelem. - Może dlatego, że za żonę ma Polkę? - zastanawiał się. - Najczęściej ze sobą rozmawiamy. Nawet w przerwie między startami często do siebie dzwonimy.
To właśnie od niego Małysz nauczył się innego podejścia do życia. - Podziwiam go. Kiedyś nawet go spytałem, dlaczego jest taki szczęśliwy, skoro zajął odległe miejsce w zawodach Pucharu Świata, a potem jeszcze z uśmiechem na ustach rozdawał autografy. Powiedział bardzo ważną dla mnie rzecz, którą pamiętam do dzisiaj: życie jest bardzo krótkie i trzeba się cieszyć tym momentem, który w tej chwili jest. Staram się myśleć i postępować podobnie - zaznaczył.
Nierzadko się zdarza, że Kuettel jest na Polaka ... zły. Dlaczego? "Bo jego żona bardziej kibicuje mi niż... jemu. Najlepiej oczywiście byłoby, gdybyśmy ciągle razem stali na podium" - zakończył Adam Małysz, który w Vancouver po raz czwarty wystąpi w igrzyskach olimpijskich.
Małysz uważa, że najbardziej szczery jest dwukrotny złoty medalista olimpijski z Salt Lake City, Szwajcar Simon Ammann. - Gdy jest w formie, to mówi o tym otwarcie. Przychodzi i oznajmia: jestem silny, dzisiaj mogę wygrać. Z kolei jak coś u niego nie gra, to też tego nie ukrywa. U niego nie ma niespodzianek. Zawsze wiadomo, na co go stać - poinformował.
Szwajcar ma, według niego, jeszcze inne pozytywne cechy: - Ciągle się uśmiecha. Nawet jak był okres, kiedy nie wszystko mu szło najlepiej i tak podchodził, zagadał, poklepał po plecach. To dusza towarzystwa, potrafiąca rozbawić i rozluźnić atmosferę.
Całkiem innym typem człowieka jest Gregor Schlierenzauer. - Jak wszystko mu wychodzi, to jest bardzo otwarty. Tryska humorem, ale nie dzieli się raczej swoimi emocjami. Całkowicie się zmienia, gdy zaczyna przegrywać. Zamyka się w sobie i nagle nie ma z nim żadnego kontaktu. Nie chce niczego komentować, przestaje dzielić się emocjami. Taki typowy Austriak... - powiedział Małysz.
Najmniej dostępny jest Fin Janne Ahonen. - To wynika także z bariery językowej, która nas dzieli. Niestety nie znam angielskiego, a on niemieckiego, dlatego nie możemy sobie swobodnie porozmawiać. Z obserwacji wynika, że jest bardzo zamknięty w sobie. Nie można odczytać z jego twarzy żadnych emocji. Nawet jak wygrywa nie okazuje radości. Nigdy nie wiem, co się kryje w jego głowie. Rzadko odzywa się także do innych - ocenił czterokrotny zdobywca Kryształowej Kuli.
Skąd bierze się taka postawa? - Chyba z kultury w jakiej się wychował - uważa Małysz. - Wszyscy Finowie są podobni. Trzymają ludzi na dystans, nie dopuszczają do siebie, wolą swoje sprawy przemyśleć sami i nie dzielą się radościami, ale i problemami.
Najlepszy kontakt Polak ma ze Szwajcarem Andreasem Kuettelem. - Może dlatego, że za żonę ma Polkę? - zastanawiał się. - Najczęściej ze sobą rozmawiamy. Nawet w przerwie między startami często do siebie dzwonimy.
To właśnie od niego Małysz nauczył się innego podejścia do życia. - Podziwiam go. Kiedyś nawet go spytałem, dlaczego jest taki szczęśliwy, skoro zajął odległe miejsce w zawodach Pucharu Świata, a potem jeszcze z uśmiechem na ustach rozdawał autografy. Powiedział bardzo ważną dla mnie rzecz, którą pamiętam do dzisiaj: życie jest bardzo krótkie i trzeba się cieszyć tym momentem, który w tej chwili jest. Staram się myśleć i postępować podobnie - zaznaczył.
Nierzadko się zdarza, że Kuettel jest na Polaka ... zły. Dlaczego? "Bo jego żona bardziej kibicuje mi niż... jemu. Najlepiej oczywiście byłoby, gdybyśmy ciągle razem stali na podium" - zakończył Adam Małysz, który w Vancouver po raz czwarty wystąpi w igrzyskach olimpijskich.
Specjalny serwis o Igrzyskach w Vancouver 2010 »
-
09-02-2012 21:03
Stadiony na Euro. Ledwo powstały, trzeba je ratować
-
09-02-2012 21:01
Liga francuska. Odwołane mecze odbędą się 22 lutego
-
09-02-2012 21:01
Liga Europy. Kibice drogo kosztują Wisłę
-
09-02-2012 21:32
Oceniamy siatkarki Atomu Trefl Sopot po odpadnięciu z Ligi Mistrzyń
-
09-02-2012 21:00
Próba generalna - Londyn tuż-tuż
-
09-02-2012 20:57
Skoki narciarskie. Wielka przyszłość Stocha
-
09-02-2012 20:55
Wielki sukces siatkarzy! Politechnika wyeliminowała Dynamo
Najczęściej czytane
- 1.Petkodance to brak szacunku? Co w takim razie powiedzieć o toalecie na boisku? Przedziwne celebracje sportowców [wideo]
- 2.PŚ w biegach narciarskich. Kowalczyk pierwsza w Moskwie. "Jest mi teraz bardzo ciepło"
- 3.Sportowiec Tygodnia #3
- 4.F1. Trzeci dzień testów w Jerez. Najszybszy Rosberg
- 5.Dziesięciu sportowców, którzy zmienili nazwisko
- 6.Sobota na żywo w Sport.pl. Biegnie Kowalczyk, skacze Stoch, grają ręczni




