Sport.pl

Ustawa hazardowa nie uderzy w Prokom. Euroliga rozumie problem

Polskie prawo zabrania Asseco Prokomowi eksponowania dwóch sponsorów Euroligi podczas meczów rozgrywanych w Gdyni. - To nasz problem. Nie zrobimy nic, co mogłoby zaszkodzić klubowi - uspokaja Ferran Neira z departamentu marketingu Euroligi.
Prokom gra w czwartek w Gdyni z Żalgirisem Kowno w pierwszym meczu grupy G Top 16 - jeśli gdynianie chcą po raz pierwszy w historii awansować do najlepszej ósemki Euroligi, powinni wygrać oba spotkania z Litwinami i szukać niespodzianek w starciach z nieco słabszymi niż w poprzednich sezonach potentatami Unicają Malaga i CSKA Moskwa. Do ćwierćfinału awansują dwie drużyny.

Trener Tomas Pacesas przygotowuje zespół do walki, klubowi marketingowcy i prawnicy ślęczą nad ustawami. Od 1 stycznia obowiązuje w Polsce ustawa, która zakazuje sponsoringu firmom bukmacherskim mającym w ofercie kasyno lub pokera. Globalnym partnerem Euroligi jest tymczasem Sportingbet, który w swojej ofercie ma i kasyno, i pokera. - Jesteśmy zobowiązani do oddania Eurolidze określonej powierzchni reklamowej podczas meczów i nie mamy wpływu na to, co będzie tam umieszczone - mówi dyrektor wykonawczy klubu Arkadiusz Lewandowski.

Ustawa przewiduje, że za złamanie zakazu przez organizatorów grozi grzywna od 700 tys. do 1,2 mln zł. Jest już pierwszy zagrożony karą - Izba Celna wszczęła postępowanie przeciwko organizatorom Pucharu Świata w Zakopanem, którego sponsorem był Bet-at-home.

Prokom znalazł się między młotem a kowadłem. To zresztą nie pierwszy kłopot klubu z Gdyni - od tego sezonu sponsorem Euroligi jest turecki browar Efes, a w Polsce obowiązuje ustawa antyalkoholowa z 2001 roku, która zakazuje - także pod karą wysokiej grzywny - reklamy np. piwa przy wydarzeniach sportowych. Jej wejście w życie było jedną z przyczyn upadku ligi koszykarzy, która na przełomie wieków funkcjonowała jako Lech Basket Liga.

Wczoraj prawnicy Prokomu wysłali oficjalne pismo do Euroligi informujące o ustawie hazardowej. W klubie zastanawiają się, jakie znaczenie ma to, że prawo zaczęło obowiązywać już w trakcie umowy z Euroligą.

Ferran Neira z departamentu marketingu Euroligi uspokaja jednak Prokom w rozmowie z "Gazetą". - Kluby mają obowiązek pokazywania naszych sponsorów, ale jeśli nie mogą tego robić w związku z obowiązującym je prawem krajowym, to żadne sankcje bądź wykluczenie im z naszej strony nie grożą. Przeanalizujemy tekst polskiej ustawy, będziemy rozmawiać z Prokomem, z prawnikami. Jeśli okaże się, że nic nie można zrobić, nie będziemy pokazywać tego sponsora w Polsce. Nie wpędzimy klubu w kłopoty z prawem - twierdzi Hiszpan.

I dodaje: - W innych państwach też mamy problemy. W Grecji nie można reklamować firm proponujących zakłady sportowe, ale można te, które zachęcają do gry w internetowym kasynie. Dlatego w greckich halach zamiast Sportingbet.com można zobaczyć Sportingcasino.com. W innych krajach - np. we Włoszech lub Niemczech - zakazane jest i jedno, i drugie. W Rosji mamy problem z reklamami alkoholu - wylicza Neira.

Czwartkowy mecz z Żalgirisem nie jest pierwszym spotkaniem Euroligi w styczniu w Polsce - dwa tygodnie temu Prokom grał w Gdyni decydujące o awansie spotkanie z BC Chimki. Reklamy Sportingbet widniały wówczas na bandach wokół boiska. - Chyba nikt tego nie zauważył. Problem stał się głośny dopiero po skokach w Zakopanem - przyznaje Małgorzata Rudowska z klubowego departamentu marketingu i komunikacji.

Transmisja meczu Prokom - Żalgiris w Canal+ Sport od 19.40.

Darius Maskoliunas: » Asseco lepsze niż przed rokiem


Więcej o: