Sport.pl

Djordje Tutorić. Gorsza wersja Vidicia

Do trenującej w hiszpańskim Mijas Legii dołączył trzeci testowany piłkarz. Djordje Tutorić jeszcze przed tygodniem był piłkarzem Crvenej Zvezdy Belgrad. - Od kilku miesięcy nie miał szans na grę w tym klubie - twierdzi serbski dziennikarz.
Tutorić, środkowy obrońca, ma 27 lat, 187 cm wzrostu i jest wychowankiem zespołu z Belgradu. Jego kontrakt wygasał dopiero latem, ale przed tygodniem rozwiązał kontrakt. - Tutorić jest naszym wychowankiem, dlatego szybko doszliśmy do porozumienia. Dzięki temu ma wolną rękę w szukaniu sobie nowego klubu - cytowały dyrektora sportowego Crvenej Zvezdy Ivana Adzicia serbskie media.

- To dlatego, że fatalnie zagrał w meczu Ligi Europejskiej ze Slavią Praga. To było w sierpniu, zawalił wtedy dwie bramki i Crvena Zvezda przegrała w Pradze 0:3. Od tego meczu wystąpił tylko w końcówce jednego ligowego meczu - wyjaśnia dziennikarz serbskiej gazety "Danas". - Błędy w Pradze nie były jedynymi, które popełnił w tym sezonie, i tylko przechyliły szalę - dodaje.

Tutorić grał w Crvenej Zvezdzie od 2002 r., później wypożyczono go do czarnogórskiego FK Jedinstvo, a następnie do serbskiej Mladosti Apatin, gdzie był podstawowym obrońcą. W 2006 r. wrócił do Belgradu i dwukrotnie zagrał przeciwko Groclinowi Grodzisk w Pucharze UEFA. W 2008 r. wypożyczono go do tureckiego Kocaelisporu, ale w sezonie 2009/10 znów grał z Belgradzie, bo Turcy wpadli w tarapaty finansowe.

Legia za Serba nie musi nic płacić, ale będzie musiała mu zaproponować wysoki kontrakt. W Belgradzie zarabiał ok. 100 tys. euro. - W Serbii tylko Crvena Zvezda i Partizan mogą zapłacić piłkarzowi podobne pieniądze. Dlatego Tutorić szuka klubu za granicą. Legia to znany zespół i sądzę, że będzie musiała zaproponować mu ok. 200 tys. euro - szacuje serbski dziennikarz. - Tutoricia można nazwać gorszą wersją Nemanji Vidicia. Podobnie jak on świetnie gra głową i przy każdym rzucie rożnym biegnie w pole karne rywali - opisuje dziennikarz.

Serb, podobnie jak chiński napastnik Dong Fangzhuo i lewy pomocnik z Ghany Ghandy Kassenu, będzie prezentował się trenerom jeszcze przez tydzień. - Na pewno wystąpię w najbliższym sparingu z Metalurgiem Zaporoże, a później okaże się, czy zostanę w Mijas do końca obozu - powiedział w wywiadzie dla oficjalnej stronie internetowej Legii.
Specjalny serwis Sport.pl - Legia Warszawa »


Więcej o: