Sport.pl

Polska - Dania był nieoficjalnym meczem

PZPN traktuje niedzielny mecz polskich ligowców z duńskimi jako oficjalne spotkanie międzypaństwowe i wlicza je do statystyk. Duńczycy - wręcz przeciwnie. A to oznacza, że mecz oficjalnym nie był.
Wyprawa kadry Franciszka Smudy do Tajlandii na turniej o Puchar Króla budzi kolejne kontrowersje. Tym razem nie chodzi o sens uczestnictwa Polaków w tej wyprawie, skład drużyny, poziom sportowy rywali czy sposób sędziowania przez egzotycznego arbitra z Tanzanii. Problem dotyczy pierwszego meczu "biało-czerwonych" w Azji. Zdaniem Polskiego Związku Piłki Nożnej z reprezentacją Danii, a zdaniem duńskiej federacji - tylko z reprezentacją tamtejszej ekstraklasy.

- Mamy mały problem z zakwalifikowaniem tego meczu - mówi rzeczniczka PZPN Agnieszka Olejkowska. - Jeszcze nie wiem na sto procent, czy był to oficjalny mecz Polski z Danią. Osoba odpowiedzialna za to jest teraz w Tajlandii i mamy trochę problemów, żeby się z nią skontaktować. Wszystko wyjaśni się jednak w przyszłym tygodniu, gdy kadra wróci do Polski - dodaje Olejkowska i zaznacza: - My wliczamy ten mecz do oficjalnych statystyk.

Nie robi tego jednak duńska federacja, DBU. Na jej stronie, przy doniesieniach z Tajlandii pojawia się tylko nazwa reprezentacji krajowej ligi piłkarskiej. Mimo że zespół ten prowadzi selekcjoner kadry narodowej Morten Olsen. - Nie uznajemy występów naszej drużyny w Tajlandii jako oficjalnych spotkań reprezentacji - stanowczo podkreśla rzecznik drużyny narodowej Jacob Wadland. - Wysłaliśmy tam drużynę złożoną z graczy krajowych i jej osiągnięć nie będziemy zaliczali do oficjalnych statystyk.

Na stronie FIFA też próżno szukać informacji o niedzielnym meczu Polska - Dania. Nie ma o nim wzmianki, mimo że już w środę, kilka godzin po zakończeniu pojedynku "biało-czerwonych" z Tajlandią, FIFA zamieściła wynik spotkania. W kalendarzu jest też zapowiedź sobotniej potyczki Polaków z Singapurem. O Duńczykach ani słowa.

- Akurat brakiem informacji na stronie FIFA bym się w ogóle nie przejmował - mówi Andrzej Gowarzewski, dziennikarz, autor m.in. Roczników Fuji, ekspert w dziedzinie statystyk piłkarskich. - FIFA nie odnotowuje też wielu meczów, które miały miejsce i były uznane za oficjalne. Po prostu w tej instytucji pracują urzędnicy, którzy zamieszczają informacje o tych wydarzeniach, o których ktoś ich powiadomi.

Jak zatem ocenić niedzielny mecz drużyny Franciszka Smudy? - Sprawa jest akurat bardzo prosta - odpowiada Gowarzewski. - Liczy się tylko to, jak umówili się przedstawiciele federacji. Jeśli umówili się, że jest to mecz drużyn narodowych A, to tak jest. Jeżeli nie, to nie.

Skoro więc przedstawiciel Wadland twierdzi, że Duńczycy wysłali do Azji reprezentację ligi, a nie zespół narodowy, to znaczy, że jej mecz z Polakami nie był oficjalnym meczem drużyn narodowych.

- Kiedyś łatwiej było weryfikować takie spotkania. Przy okazji meczów trzeba było wypełnić tzw. Yellow Report i napisać na jaką formułę pojedynku umówili się rywale. Dokument był potrzebny do opłacenia podatku na rzecz FIFA. Teraz płaci się inaczej i takiego dokumentu się nie wypełnia - mówi Gowarzewski.

Reprezentacja Polski zagra na stadionie Polonii Warszawa »


Więcej o: