Sport.pl

Bundesliga: Berlińska Dama rusza w pogoń

Jeszcze nigdy nie udało się uratować od spadku z Bundesligi zespołowi, który w połowie rozgrywek był w tak trudnej sytuacji jak Hertha Berlin. Ale morderczy obóz na Majorce daje efekty - stołeczny zespół wygrał w świetnym stylu w Hannoverze.
To pierwsze zwycięstwo Herthy od... początku sezonu. Wtedy też wygrała z Hannoverem, by później pogrążyć się w serii porażek. Dla Herthy wiosna - rozpoczęta ku irytacji trenerów klubowych już w środku zimy - to kilka miesięcy walki o przetrwanie.

Stąd w drużynie "Starej Damy" wielka mobilizacja, której apogeum był wyjazd na obóz do Hiszpanii. Przypominał koszary - zawodnicy mieli zaledwie kilka godzin pozbawionych treningów oraz zajęć taktycznych, a sztab szkoleniowy opracował taki schemat ćwiczeń, że piłkarze berlińskim dziennikarzom mówili o wycieńczeniu.

- Musimy utrzymać ligę, nie ma innego wyjścia, jak harować - tłumaczy trener Friedhelm Funkel. Zaskoczył też deklaracją przed rozpoczęciem rundy: - Może to dziwne, ale naprawdę wierzę, że będziemy mieli Bundesligę w Berlinie.

Jesienią Hertha w 17 meczach zdobyła zaledwie sześć punktów. Dla klubu z wielkimi tradycjami, ogromnymi ambicjami i tysiącami fanatycznych kibiców to dramat. Tym bardziej że statystyka jest bezlitosna - jeszcze nikt nie potrafił utrzymać miejsca w elicie z takim wynikiem w połowie rozgrywek.

Funkel nie ma wątpliwości - 28 punktów w całym sezonie nie wystarczy do utrzymania w lidze. - Minimum 34 będzie oznaczało dla nas bezpieczne miejsce w tabeli - stwierdził szkoleniowiec Herthy.

To on zdecydował, że od nowego roku berlińczycy mają grać odważniej. Nadal chce mieć czterech obrońców, ale jeden z nich - zwykle Łukasz Piszczek - zawsze ma dołączać do atakujących, nawet kosztem luk w defensywie. I tak było w Hannoverze. Hertha w sobotę była ustawiona znacznie bardziej ofensywnie niż w rundzie jesiennej.

Wygrała pewnie, a pierwszą bramkę zdobył ustawiony jako prawy obrońca Piszczek. Po dośrodkowaniu Raffaela z rzutu rożnego piłka trafiła poza pole karne do Polaka, który niepilnowany uderzył natychmiast i z ogromną siłą. Bramkarz gospodarzy Florian Fromlowitz nie miał szans na interwencję. Piłka leciała zbyt szybko i na dodatek odbiła się od jednego z graczy. Później berlińczycy jeszcze dwa razy mieli okazję do świętowania. - Można powiedzieć, że dziś widzieliście inną drużynę. Ale to dopiero pierwsze spotkanie i czeka nas długa droga - podsumował środkowy obrońca gości Arne Friedrich.

W Hannoverze Herthę dopingowało aż 5 tys. kibiców z Berlina. Jeszcze przed spotkaniem dyrektor sportowy klubu Michael Preetz nie miał wątpliwości: - Właściwie całe miasto żyje tym meczem i naszą walką o utrzymanie. Zrobimy to dla nich.

Artur Wichniarek, mimo specjalnych przygotowań zimą - m.in. wizyt u osteopaty i diety opracowanej specjalnie dla niego - był na boisku zaledwie w samej końcówce, kiedy zmienił Adriana Ramosa. Ale Funkel podczas klubowego czatu powiedział, że nie ma zamiaru się rozstawać z Polakiem. - Jestem pewien, że jego doświadczenie jeszcze się nam nieraz przyda - stwierdził.

Piszczek strzela dla Herthy »


Więcej o: