Sport.pl

Man City: Prasa nie daje wielkich szans Manciniemu

Marzący o zbudowaniu wielkiego klubu arabscy sponsorzy piątej drużyny Premier League zwolnili niedawno trenera Marka Hughesa w stylu, który oburzył piłkarską Anglię. Publicyści zastanawiają się, czy jego następca Roberto Mancini dotrwa do początku następnego sezonu.
- Tak nie postępuje się z ludźmi - grzmiał po zwolnieniu Hughesa Alex Ferguson. Przez 23 lata pracy Szkota w Manchesterze United u lokalny rywal zwolnił już 13 szkoleniowców. - Nie mogę się doczekać aż dojdą do 20 - mówił Ferguson.

Trener MU się wściekł, bo tym razem zmiany dokonano w niespotykanym w Premier League stylu. Walijczyka wyrzucono po wygranym 4:3 spotkaniu z Sunderlandem. Na prezentacji Włocha dyrektor sportowy Gary Cook twierdził, że nowy trener dostał propozycję trzy dni wcześniej. Chwilę później Mancini przyznał, że z prezesem Khaldoonem al-Mubarakiem rozmawiał już dwa tygodnie wcześniej. "Daily Telegraph" napisało, że Cook wyglądał jak Bill Clinton zaprzeczający romansowi z Moniką Lewinsky. Dyrektor sportowy tłumaczył, że na pierwszym spotkaniu rozmawiano o futbolu.

Kilka dni później okazało się, że nowego trenera City szukało już latem, gdy Hughes wydawał na piłkarzy 125 mln funtów. Szejkowie kontaktowali się z agentami Guusa Hiddinka, Arsene'a Wengera i José Mourinho. - Musieliśmy być przygotowani na wszystko - powiedział Cook.

Zwolnienia Hughesa Anglicy spodziewali się od przejęcia klubu przez Abu Dhabi United Group. Szejkowie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich od pierwszego dnia udowadniali, że chcą zarządzać klubem w sposób znany bardziej z gier komputerowych niż świata realnego. Ich polityka transferowa opierała się na sprowadzenia do Manchesteru wyłącznie piłkarzy z pierwszej dwudziestki plebiscytu "France Football", nawet jeśli oznaczało to kupienie siedmiu napastników. Rozmachu mógłby im pozazdrościć nawet niebywale ambitny Florentino Perez, budujący w Realu drugą galaktyczną drużynę. Kaka, Cristiano Ronaldo, Fernando Torres, każdy, uważany przez Ciebie, szanowny czytelniku, za świetnego piłkarza znalazł się na szejkowej liście życzeń.

Hughes do tego zestawu nie pasował, nie sposób go upchnąć wśród najlepszych w swoim fachu. Nie bronią go sukcesy, ani kluby, w których wcześniej pracował. Zatrudnił go poprzedni właściciel Thaksin Shinawatra. - To był największy problem Marka. Oni chcieli zainstalować swojego człowieka. Kiedy czytam ich oświadczenia wydaje mi się, że nie mamy do czynienia z klubem piłkarskim, ale biznesem - powiedział Kevin Keegan, były trener City.

Oficjalnie Hughesa zwolniono, z powodu słabych wyników. City zaliczyło w październiku i listopadzie serię siedmiu remisów z rzędu, co "mija się z celami założonymi na ten sezon" jak napisano w oświadczeniu. Walijczyk twierdzi, że szefowie chcieli, by zespół zajął szóste miejsce w lidze, lub zdobył ok. 70 punktów. Gdy go zwalniano klub był na szóstym miejscu, zaliczył ledwie dwie porażki (najmniej w Premier League), pokonał Chelsea i Arsenal, awansował do półfinału Pucharu Ligi. "Zrozumiałbym, gdyby Marka zastąpił trenerski gigant jak Hiddink czy Mourinho. Mancini może być wielkim szkoleniowcem, ale liczenie, że dzięki niemu drużyna zajmie miejsce w pierwszej czwórce jest absurdalne. A jeśli skończy na pozycji, na której skończył Hughes nie powinniście liczyć, że na początku następnego sezonu wciąż będzie siedział na ławce City - napisał Gary Lineker.

Co na to Mancini? W styczniu dostanie nieograniczony budżet na transfery. Jego lista życzeń jest szeroka jak kanał La Manche, zaczyna się od Fernando Torresa (Liverpool), Francka Ribery'ego (Bayern) i (Sergio Aguero), ale mało prawdopodobne, by udało się ich przekonać do przeprowadzki. Bardziej realne wydaje się sprowadzenie wartego 30 mln funtów Angela di Mar~i (Benfica) i Matthew Upsona (West Ham, 12 mln funtów). Ale żeby odnieść sukces musiałby dostać od szejków przynajmniej tyle miesięcy, ile milionów wyda.

Maxi Rodriguez trafi do Liverpoolu »


Więcej o: