Bezpośredni bilans dla Prokomu »W NBA święta to pora wyjątkowa - terminarz układany jest tak, żeby 25 grudnia zagrały ze sobą drużyny czołówki. W tym roku mistrzowie Los Angeles Lakers podejmują Cleveland Cavaliers, a wicemistrzowie Orlando Magic zagrają u siebie z Boston Celtics. Czwórka największych kandydatów do mistrzostwa sprawdzi się w pojedynkach wagi ciężkiej.
W PLK do identycznej sytuacji dojdzie w ostatniej kolejce przed świętami - do Zgorzelca przyjeżdża euroligowy Asseco Prokom Gdynia. Sześciokrotny mistrz Polski, który trzy ostatnie tytuły wywalczył pokonując w finale właśnie PGE Turów Zgorzelec.
Finały z lat 2007 i 2009 były dość jednostronne - Prokom wygrywał je 4:1. Rywalizacja z 2008 roku przeszła jednak do historii polskiej koszykówki. O tytule rozstrzygnął ostatni, siódmy mecz w Zgorzelcu. W rozgrzanej do białości hali goście z Trójmiasta zwyciężyli 76:70 dzięki znakomitej grze Milana Gurovicia. Serbski skrzydłowy zdobył aż 36 punktów.
Tamten mecz pamięta tylko trzech zawodników z obecnych drużyn Turowa i Prokomu - Robert Witka (Turów), Pape Sow (Prokom, obecnie zawieszony przed klub) i David Logan, który w tamtym sezonie grał w drużynie ze Zgorzelca, a teraz jest jednym z liderów Prokomu.
Obie drużyny zostały gruntownie przebudowane - trener mistrzów Polski Tomas Pacesas zaciąg litewsko-bałkański zamienił na amerykański. Jego zespół wspólnie z Loganem prowadzi fantastyczny Qyntel Woods, a wspomagają ich Ronnie Burrell, Daniel Ewing i Lorinza Harrington. Ważnymi zawodnikami są także wspomniany Senegalczyk Sow (jego sytuacja w zespole jest w tej chwili niejasna) i Niemiec Jan-Hendrik Jagla. Polacy (Adam Hrycaniuk, Piotr Szczotka, Łukasz Seweryn, Mateusz Kostrzewski i Adam Łapeta) pełnią role drugoplanowe, ale nawet w Eurolidze zdarzają im się dobre mecze.
Prokom 2009/10 wygrał 12 pierwszych meczów sezonu w PLK - średnia przewaga mistrzów Polski to 17 punktów. W niedzielę gdynianie pokonali 91:78 Anwil Włocławek i pokazali, że trudno nawiązać z nimi walkę.
Turów jednak na to stać. Wicemistrzowie Polski odbudowują się po nieudanym początku sezonu - zwolnionego trenera Sasę Obradovicia zastąpił Andrej Urlep, który w Polsce kojarzony jest głównie ze świetnymi wynikami. W drużynie nie ma już rozgrywającego Williego Deane'a, którego zastąpił TJ Thompson, Turów wzmocnił się także pod koszem, gdzie pojawił się Brandon Wallace.
Największym atutem drużyny Urlepa jest amerykański środkowy Michael Wright - najlepszy podkoszowy ligi. Otaczają go weterani (Adam Wójcik, Witka), nadzieje (Michał Chyliński, Paweł Leończyk, Bartosz Bochno, Sebastian Szymański), a także solidni obwodowy Justin Gray.
Zgorzelczanie mają też zawodników, którzy mogą zatrzymać gwiazdy mistrza Polski - urodzony w Polsce reprezentant Niemiec Konrad Wysocki i Krzysztof Roszyk to wymarzeni obrońcy na Woodsa i Logana.
Turów, nawet w przypadku zwycięstwa, raczej nie wyprzedzi Prokomu na zakończenie sezonu zasadniczego. Wygrana z mistrzem byłaby jednak sygnałem, że gdynianie - mimo znakomitego początku - nie mogą czuć się pewnie w walce o siódme mistrzostwo z rzędu.