Sport.pl

Liga Mistrzów. Mourinho nad przepaścią

Piłkarzom Interu Mediolan może w środę nie wystarczyć nawet remis. Jeśli do 1/8 finału Ligi Mistrzów awansuje Rubin Kazań, dojdzie do największej sensacji rozgrywek od 2002 roku.
Dla Włochów to bardziej mecz José Mourinho niż całej drużyny. O portugalskiego trenera wykłócają się tutaj i na ulicach, i w telewizorach przez okrągłą dobę, sprawiając wrażenie, że bez niego zanudziliby się na śmierć. W mediolańskich księgarniach wypatrzyłem osiem tomów z twarzą Mourinho spoglądającą z okładki i jeden wykorzystujący w tytule jego słynny cytat o "prostytucji intelektualnej", która ponoć króluje w dysputach o calcio. Są uaktualnione tłumaczenia wydanej w Portugalii biografii, są dzieła spisane już w Italii ("Następny mag"), jest antologia bon motów podana jako "Ewangelia według Mourinho". A przecież Portugalczyk mieszka w Mediolanie niewiele ponad rok.

Teoretycznie piłkarze Interu powinni być w środę murowanymi faworytami. Gdyby Barcelona przegrała o tej samej porze z Dynamem w Kijowie (wariant sensacyjny), będą musieli zwyciężyć, ale jeśli Barcelona nie przegra, do awansu wystarczy im 0:0 lub 1:1 (wyższy remis premiuje Rubin), co nie wydaje się nadzwyczajnie wymagającym wyzwaniem dla mistrzów Włoch, którzy od kilku lat dominują w jednej z najsilniejszej lig europejskich.

Ale kibice Interu żyją w strachu. Kiedy bowiem mediolańskie gwiazdy słyszą hymn Ligi Mistrzów, gasną. Wygrały zaledwie jedno z ostatnich dziesięciu spotkań, w zeszłym sezonie oddawali punkty nawet rywalom z Cypru i Grecji. W tej edycji ocaleli w Kijowie dopiero w ostatnich sekundach, na San Siro nie umieli pokonać Dynama ani Barcelony, w Kazaniu zremisowali szczęśliwie, to rywale grali lepiej. W dodatku do rozstrzygającego meczu mediolańczycy przystąpią po porażce w prestiżowym szlagierze z Juventusem, podczas którego Mourinho nie wytrzymał nerwowo i sędzia ukarał go czerwoną kartką. Portugalczyk został usunięty z ławki po raz czwarty w 2009 roku, co jest rekordem wszech czasów Serie A.

Nie tylko dlatego eksperci zgodnie oceniają kondycję mentalną mistrzów Włoch jako beznadziejną.

Portugalczyk odmówił po tamtym meczu udziału w konferencji prasowej, a kapitan Interu Javier Zanetti rzucił dziennikarzom: "Nawet do nas się nie odezwał". We wtorek Mourinho zmuszony wymogami Ligi Mistrzów przed mikrofonem już usiadł, ale odpowiadał burkliwie, monosylabami: "Nie rozumiem pytania", "Tak", "Nie", "Zawsze świetnie przewidujecie skład, ale teraz nie zdradziłem go nikomu, nawet asystentom, więc sprawdzimy jutro, jak bardzo świetni jesteście". Napięcie między nim a resztą świata calcio jest tak ogromne, że jeśli Inter zawiedzie, rozpęta się nad Portugalczykiem piekło.

Jedno nazwisko trener zdradził. Najważniejsze. Notorycznie schorowany Wesley Sneijder wydobrzał i zagra, co ma być o tyle kluczowe, że holenderski rozgrywający radykalnie wpływa na wydajność drużyny. Z nim strzela ona znacznie więcej goli i zdobywa znacznie więcej punktów, to jego gol i asysta uratowały ją w Kijowie. Blisko połowę meczów sezonu jak dotąd Sneijder opuścił - trzy z nich Inter przegrał. Ze Sneijderem nie przegrał żadnego.

Gdyby tym razem się nie udało, doszłoby do największej sensacji LM od jesieni 2002 roku, podczas której Liverpool padł ofiarą szokujących popisów szwajcarskiego klubu z Bazylei. Po piłkarzach Rubina (Rafał Murawski będzie rezerwowym) tremy też nie widać, a teraz w przeciwieństwie do rywali mają znakomite nastroje - właśnie obronili mistrzostwo Rosji.

Jako debiutanci w elicie mimo wszystko nie powinni stanowić śmiertelnego zagrożenia, dlatego przepaść, nad którą stoi przede wszystkim portugalski trener, jest zdaniem włoskiej prasy stosunkowo wąska do przeskoczenia nawet dla Interu znajdującego się w średniej formie. Ale ta wąska przepaść jest też bardzo głęboka. Porażka kosztowałaby zapewne Mourinho posadę, a do księgarń jeszcze przed końcem sezonu rzuciliby kolejny bestseller - z historią jego szokującego upadku.

Stec z Turynu: pogrzebowe nastroje Włochów po odpadnięciu Juventusu
Piłkarze CSKA w tarapatach - czytaj tutaj >


Więcej o: