Sport.pl

Szermierka. O polskim trenerze, który uczył Palestyńczyków jak walczyć

Palestyna kojarzy się z walką. Jednak ta historia pokazuje, że także tam to słowo nie jedno ma imię. O tym jak polski trener uczy Palestyńczyków szermierki pisze reporter Radia TOK FM Maciej Zientarski
O wszystkim, jak to w życiu, zdecydował przypadek - opowiada Mirek Zabiello, który od kilku miesięcy jest trenerem reprezentacji Palestyny w szermierce. Mirek poprzedni rok spędził w Polsce, jednak na co dzień mieszka w... Australii. Właściwie już szykował się do powrotu do domu, gdy znajomi powiedzieli mu o ogłoszeniu, które pojawiło się na stronie matfencing.com. Aleksander Kostka, który koordynuje projekt "Szermierze dla Palestyny" szukał trenerów, którzy chcieliby pracować w Ramallah.

- Potraktowałem to jak wyzwanie - opowiada Mirek. Skontaktował się z żoną, ta powiedziała żeby spróbował, więc spróbował. Do Autonomii Palestyńskiej przyjechał w lipcu.

Podróże niebezpieczne dla szermierzy

- Największe problemy wiążą się z Żydami - mówi bez ogródek prezes Palestyńskiej Federacji Szermierki Daoud Almitwally. - Przez nich nie możemy brać udziału w zawodach, bo podróżowanie między miastami jest bardzo trudne i niebezpieczne dla trenerów i szermierzy - wyjaśnia. Prezes wspomina też o problemach finansowych i kłopotach ze sprzętem. Jednak zaznacza, że dzięki pomocy z Polski i tak jest dużo lepiej niż jeszcze rok temu.

- Mimo tych i innych problemów zainteresowanie szermierką rośnie - zauważa Mirek. Po części tłumaczy to tym, że młodzi ludzie nie mają tu wielu możliwości, żeby się wyżyć. - Po szkole nie mają zbyt wiele do roboty, więc szermierka jest dla nich dużo większą atrakcją niż dla rówieśników z Europy.

Czy z tej mąki będzie chleb...

Czy jest zatem szansa, by w tych warunkach wychować szermierza, który z powodzeniem mógłby rywalizować na arenie międzynarodowej? Mirek twierdzi, że tak choć oczywiście - nie za tydzień czy miesiąc. - Im potrzeba ekspozycji na kontakty międzynarodowe. To, czego uczą się na treningach, musi być wykorzystywane w walce. Muszą być na dużych turniejach, choć nie po to, by wygrywać, ale żeby zdobywać doświadczenie - wyjaśnia.

Palestyna stawia na dziewczyny

- To nie tak, że jesteśmy lepsze niż chłopcy - śmieje się Rahda. - Po prostu poziom kobiecej szermierki w innych krajach arabskich jest dużo niższy niż u nas, więc mamy szanse na medale. Wśród mężczyzn konkurencja jest dużo większa, chłopcy z Jordanii czy Kuwejtu walczą na naprawdę wysokim poziomie - dodaje.

Mirek Zabiello przyznaje, że w większości krajów muzułmańskich dziewczyny nie mają takich możliwości jak w Palestynie. - Przede wszystkim nie są w nich traktowane tak jak tutaj. Tu mogą bez problemów uprawiać sport, trenować z chłopcami, a to daje im przewagę - mówi. Nic więc dziwnego, że w dziewczyny wierzy także prezes Almitwally. Więcej - jest przekonany, że jeżeli Mirek Zabiello zostanie w Ramallah przez jakieś dwa lata, to palestyńskie zawodniczki mają szansę pojechać na Igrzyska w Londynie!

Polski trener jednak uspokaja i przekonuje, że prezes trochę przesadza, bo wytrenowanie szermierza w Europie zajmuje nawet 12 lat.

Niech ten polski trener zostanie tu jak najdłużej

Jednak słowa prezesa Palestyńskiej Federacji Szermierki świadczą o tym, jakie nadzieje wiąże się tu z polskim szkoleniowcem.

Ibrahim mówi wprost: - Jeśli Mirek zostanie z nami na długo, być może będę dobrym zawodnikiem. Dziś mam 21 lat i myślę, że ciągle mam szansę być najlepszy. Może nie na świecie, ale w krajach arabskich. Rahda opowiada, że już rozmawiała z polskim trenerem i tłumaczyła mu, że jeżeli mają być profesjonalistami musi zostać z nimi na dłużej.

Jednak Mirek Zabiello ma nadzieję, że efekty jego pracy nie znikną wraz z jego wyjazdem. - Liczę na to, że zawodnicy, którzy przeszli przez ręce profesjonalnego trenera, sami za jakiś czas będą dobrymi trenerami, którzy będą w stanie zrobić coś skutecznego. Trudno powiedzieć ile to potrwa, ale to jedyna droga - przekonuje.

Druga strona medalu

Mirek Zabiello zapewnia, że podczas pracy w Ramallah stara się nie myśleć za dużo o polityce, jednak opowiada historię, która świadczy o tym, że do końca nie da się o niej zapomnieć. - Ktoś mi opowiadał, jak kiedyś podczas kontroli na lotnisku w Tel Avivie padło pytanie, co właściwie robimy w Ramallah. Po złożeniu wyjaśnień, osoba która mi o tym opowiadała usłyszała: "Aha, czyli uczycie Palestyńczyków z nami walczyć...". Ja z kolei usłyszałem w Izraelu co innego. Gdy opowiedziałem o tym, co tu robię, ktoś stwierdził, że dostanę kiedyś Pokojowego Nobla, ponieważ trzymam młodych Palestyńczyków z dala od polityki.

Szermierze dla Palestyny

"Szermierze dla Palestyny", to wspólny projekt Wyższej Szkoły Europejskiej im. Ks. Józefa Tischnera (WSE) oraz Palestyńskiej Federacji Szermierczej (PFF) współfinansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP przeznaczonych na współpracę na rzecz rozwoju w Autonomii Palestyńskiej.

Celem, do którego realizacja projektu ma się przyczynić, jest doprowadzenie do stanu, w którym Palestyńska Federacja Szermierki będzie mogła swobodnie współzawodniczyć z innymi federacjami szermierczymi w swoim regionie. Projekt na rok 2009 jest częścią zaplanowanego na dłuższy czas planu rozwoju szermierki na Terytoriach Palestyńskich. Jest realizowany w oparciu o politykę rozwoju tego sportu prowadzoną przez Międzynarodową Federację Szermierczą.

Więcej na www.fencersforpalestine.pl