Robert Błoński: Czy piłkarz Realu może z czymkolwiek porównać mecz przeciwko Barcelonie?Jerzy Dudek: Tych meczów nie da się porównać z żadnym innym. Gdyby tych drużyn nie było, nie byłoby całej ligi. Tutaj wszystko od początku do końca kręci się wokół Barcy i Realu. Co kolejkę wszyscy pasjonują się, który którego zdeklasuje. Czasem jest to ważniejsze niż walka o tytuł.
Jeśli przed meczem są znaki zapytania, to tylko po stronie Realu. Grę Barcelony zna każdy. Pytanie: czy Real będzie w stanie zagrać lepiej niż ostatnio? Z Zurichem, Atletico czy Santander wypadliśmy przeciętnie. Ale my potrzebujemy wielkiej motywacji, żeby dobrze grać ze słabszym rywalem. Na lepszego nie musi nas nikt mobilizować. Z Milanem nie mogliśmy przegrać na San Siro i po dobrym występie zremisowaliśmy, choć byliśmy lepsi. W niedzielę o wyniku mogą decydować detale, nam ostatnio sprzyja szczęście.
Ze słabym Xerez męczyliśmy się przez 70 minut, ale jak go dopadliśmy, to w kwadrans strzeliliśmy pięć bramek. Z Barceloną chcemy tak grać przez półtorej godziny, a nie 15 minut.
Jedziecie na Camp Nou jako lider, ale madryckie gazety i tak lamentują, że zespół w kryzysie, nawołują do rewolucji i zmiany trenera Pellegriniego.- Jestem tu trzeci sezon i w każdym historia jest identyczna. Wszyscy oczekują od nas pięknej gry i dziesiątek goli. Na razie jedyne, co nam się udaje, to wygrywanie. Stąd krytyka, tu się nie akceptuje samych zwycięstw, mecz musi być piękny. Zespół dopiero powstaje, więc i tak mamy szczęście, że nie ponosimy z tego powodu za dużych konsekwencji.
Ciężko pracujemy nad taktyką, dopiero się uczymy. Na początku sezonu lamentowano, że niemal każdy stały fragment rywali kończył się golem. Tygodnie pracy nad ustawieniem się przy rożnych i wolnych spowodowały, że poprawiliśmy grę defensywną. Przyjdzie czas i na ofensywę. Nasz dyrektor Emilio Butragueno powiedział ostatnio, że chciałby widzieć Barcelonę w tym sezonie, gdyby przez 50 dni nie mógł grać Messi. My przez tyle czasu radziliśmy sobie przez Ronaldo. Z Barceloną zagra.
Madryckie gazety pisały, że Real z listopada niczym się nie różni od Realu z sierpnia.
- Miały rację. Ale nawet grając futbol nieładny dla oka - krytykom na złość - jesteśmy liderem. Mamy mnóstwo indywidualności, piłkarzy nawet lepszych niż Barcelona. Tam jest drużyna, zawodnicy się rozumieją, grają na pamięć. My jeszcze nie. Ale taki dzień przyjdzie. I będzie wiadomo, że jeśli Ronaldo stoi z prawej strony, to Kaka będzie w tym miejscu, a Raul czy Higuain w innym. Że jak Alonso będzie rozgrywał ze środka, to na pamięć będzie mógł podać w cztery dowolne miejsca i tam ktoś będzie czekał na piłkę.
Teza, że Real ma lepszych piłkarzy, a Barcelona lepszą drużynę, nie jest zbyt ryzykowna?- Nie. Barca ma bajecznego technika Messiego, koło napędowe każdej akcji Xaviego i egzekutora Ibrahimovicia. Ale Kaka, Ronaldo i Higuain czy Raul są lepsi.
Jedziecie na Camp Nou wygrać?- Na pewno nie przegrać. Zagramy podobnie jak z Milanem na San Siro. Mądrze w obronie, dobrze ustawieni, blisko siebie. Nastawieni na kontry, które umiemy grać.
To jedyny pomysł na zwycięstwo?- Podstawą będzie agresywna gra, blisko rywala, trzymanie ich pod presją. Barcelona to ruchliwa drużyna, świetnie gra atak pozycyjny. Grają tak fenomenalnie, że trzy gole w meczu potrafi strzelić defensywny pomocnik Keita. Nie myślimy jednak o tym, co nam może zrobić Barcelona, tylko na co stać Real.